REKLAMA

Sport

Złamana noga i brak emocji

Opublikowano 19 kwietnia 2019, autor: hakma

Mecz Delty Sieniawa niczym wielkim nie zapisałby się w annałach polskiej piłki nożnej, gdyby nie faul, w 56. minucie, Filipa Żółtańskiego na zawodniku gości.

W sobotnie popołudnie,13 kwietnia, na boisku w Sieniawie Żarskiej miejscowa Delta podejmowała Alfę Jaromirowice. Drużyny sąsiadowały ze sobą w tabeli i nieliczni kibice mimo, chłodu liczyli na dobre widowisko. Niestety srodze się zawiedli. Sieniawianie jakąkolwiek ochotę do gry przejawiali, mniej więcej, do 30. minuty. Dobrze, że udało im się w tym czasie strzelić gola, a zrobił to w 22. minucie Artur Michalski. Na tym podopieczni Mariusza Gawlaka mogli zakończyć mecz, bo emocji było tyle, ile przy łowieniu ryb w przerębli. Może to zimno, a może świadomość, że grają swoje mecze tylko pietruszkę. Faktem bezspornym jest natomiast niewielkie zaangażowanie piłkarzy z Sieniawy w grę. Jakąkolwiek. Może jeszcze Damian Sokołowski próbował coś zawalczyć. Reszta krokiem dostojnym, godnym króla Ludwika XIV, przechadzała się po boisku.

Gdzie ta karetka?

Druga połowa zaczęła się do mocnego uderzenia gości. Już w 51. minucie Dariusz Iwaśków strzelił dla Alfy wyrównującą bramkę. Jeżeli myślałby ktoś, że sieniawianie rzucą się do huraganowych ataków, to srodze się pomylił. Bramka na remis nie zrobiła na nich najmniejszego wrażenia, więc goście zaczęli sobie poczynać śmielej. Już 5 minut później skrzydłem pobiegł Adrian Niedźwiedzki i niebezpiecznie zbliżał się do pola karnego gospodarzy. Filip Żółtański nie widząc innego wyjścia bezpardonowo sfaulował napastnika Alfy metr przed końcową linią boiska, za co dostał od sędziego żółty kartonik. Jednak zawodnik gości długo nie podnosił się z murawy i okazało się, że jego kontuzja była poważniejsza niż się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Piłkarz przyjezdnych miał złamaną nogę i sędzia zawodów przerwał mecz. Leżącego na zimnej murawie zawodnika, przykryto bluzą i czekano na karetkę pogotowia, której nie nadjeżdżała. Po 20 minutach zdecydowano opatrzyć naprędce złamaną nogę i zawieźć kontuzjowanego piłkarza do szpitala prywatnym samochodem, jednego z działaczy Delty. Do jego nogi przywiązano, za pomocą bandaża, dwa patyki z pobliskiego drzewa i zapakowano go na pakę samochodu terenowego. Karetki dalej nie było. Nie pomogła nawet interwencja telefoniczna mocno wkurzonego, rezerwowego bramkarza, Delty Mariusza Morawskiego, który zawodowo jest strażakiem. Po półgodzinnej przerwie, arbiter wznowił zawody. Wymarznięci piłkarze nie rwali się raczej do gry i marzyli tylko o ciepłym prysznicu i gorącej herbacie. Po 40 minutach na boisku w Sieniawie zjawił się ambulans. Dlaczego tak późno? Bo podobno żadnego nie było w okolicy, a najbliższy znajdował się 40 kilometrów stąd, czyli w Zielonej Górze. Mecz został dograny i zakończył się wynikiem remisowym, 1:1. Delta nadal jest bez zwycięstwa.

Napisz komentarz »