REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Niebezpieczna szkoła

Opublikowano 12 kwietnia 2019, autor: bj

Jedno dziecko pobite w autobusie, drugie zaatakowane paralizatorem. Obie sprawy łączy Szkoła Podstawowa w Jasieniu. Zajmuje się już tym kuratorium, policja i sąd. Tylko dyrektorka szkoły zachowuje spokój.

Zwrócenie uwagi koledze, że za głośno zachowuje się na lekcji, skończyło się dla 15-letniego ucznia VIII klasy złamaniem nosa. Gdy 15-latek jechał (w poniedziałek, 25.03.) autobusem do szkoły, dostał z pięści w twarz od chłopaka, który przechodził obok niego. Potem kolejny, siedzący z tyłu, chwycił go za szyję. I uderzył. Chłopak zalał się krwią. W szkole próbowali tamować ranę, ale do lekarza chłopak trafił dopiero z matką. Nieoficjalnie wiadomo, że nad 15-latkiem wcześniej pastwili się inni uczniowie. Mieli podpalać mu włosy, połamać palce.

Złamali nos

Napaść z autobusu potwierdza policja i Kuratorium Oświaty, choć nie wszystko jest jasne. Zdaniem szkoły, policja została zaalarmowana natychmiast, a KPP w Żarach informuje, że powiadomienie wpłynęło tydzień później.

– 1 kwietnia policjanci przyjęli zgłoszenie o zdarzeniu, do którego miało dojść w dniu 25 marca w godzinach porannych w autobusie jadącym do Jasienia, gdzie 16-latek oraz 14-latek, poprzez uderzenie pięścią w nos, mieli spowodować u 15-latka jego złamanie. Materiały zostały przesłane do Sądu Rodzinnego i Nieletnich – informuje Aneta Berestecka, rzeczniczka żarskiej policji.

Kuratorium o sprawie dowiedziało się jeszcze później.

– Zostaliśmy poinformowani 2 kwietnia przez dyrektora Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Jasieniu o dwóch wydarzeniach. Pierwsze dotyczy incydentu z autobusu z 25 marca – informuje Janina Grzecznowska, dyrektorka wydziału nadzoru pedagogicznego w gorzowskim Kuratorium Oświaty.

Drugie zdarzenie, o którym wspomina przedstawicielka kuratorium, to użycie paralizatora wobec co najmniej dwóch uczniów tej samej szkoły. Rozmawiamy z szóstoklasistą, który był zaatakowany jako pierwszy.

– Ten chłopak podał mi rękę. Niby na powitanie. I ją przytrzymał. A drugą dotknął mojego uda. Poczułem coś jakby ukłucie igły. To było nieprzyjemne. A on powiedział, że to są żarty – opowiada. – Było tam dwóch chłopaków. Złapali takiego (tu pada imię) z piątej klasy. Trzymali go. Potem tym porazili. Bardzo zdrętwiała mu noga. Potem przyjechała karetka.

Potwierdza to kuratorium.

– Uczeń, sprawiający duże problemy wychowawcze, przyniósł 28.03. paralizator i wspólnie z dwoma innymi kolegami dla zabawy razili nim inne dzieci – informuje J. Grzecznowska.

To nie są anioły

O sprawie rozmawiamy z Haliną Kaczmarek, dyrektorką szkoły. Nie ma nic do zarzucenia ani sobie, ani nauczycielom.

– Są pełnione dyżury. Ale oni poszli tam, gdzie nie powinni się znaleźć, czyli za Orlik. Uczniowie wiedzą, że powinni przebywać w wyznaczonych miejscach, ale uciekają – tłumaczy. I dodaje: – W szkole mamy regulamin, który uczniowie mają obowiązek przestrzegać. Ale to nie są anioły. Wśród uczniów różne rzeczy się zdarzają.

Sprawą agresywnych uczniów zajmie się teraz Sąd Rodzinny.

– Wobec ewentualnych winnych mogą zostać zastosowane środki wychowawcze – informuje Joanna Nawrot, prezes Sadu Rejonowego w Żarach i jednocześnie przewodnicząca wydziału rodzinnego i nieletnich.

Napisz komentarz »