REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Nasza mistrzyni

Opublikowano 05 kwietnia 2019, autor: bj

Marta Czeremurzyńska z Mistrzostw Polski w Pole Dance wróciła ze złotym medalem i statuetką. Nie miała sobie równych!

Pochodzi z Mirostowic Dolnych, mieszka w Kunicach.

– W życiu robię to, co bardzo lubię – tłumaczy Marta Czeremurzyńska (27 l.), właścicielka szkoły Lejdis Pole-Dance w Żarach i świeżo upieczona mistrzyni Polski w Pole Dance, czyli tańca na drążku pionowym, łączącego w sobie elementy gimnastyki i akrobatyki, a nawet baletu.

Wielki sukces

Drążka po raz pierwszy dotknęła 3 lata i 4 miesiące temu. Uczyła się i ćwiczyła pod okiem Agaty Kocińskiej z Zielonej Góry, finalistki Mistrzostw Świata. Trzy lata temu założyła szkołę dla pań. Dziś ma certyfikat III stopnia. Ćwiczy z nią grupa, o której mówi, że są jak rodzina. Teraz postanowiła powalczyć o swój wielki sukces. Została zakwalifikowana do Mistrzostw Polski Pole Sport IPSF w katowickim Spodku. Wystąpiła w kategorii półprofesjonalistek artistic.

Wcześniej był miesiąc treningów, przygotowanie śnieżnobiałego kostiumu z kryształkami, opracowanie układu z mentorką A. Kocińską.

Z białą różą

Do Katowic pojechała z partnerem Krzysztofem i Fabianą, córką.

– W niedzielę, 31.03., siedzieli na widowni i ściskali kciuki – mówi M. Czeremurzyńska. – Mój występ opowiadał o kobiecie, która jest zmęczona monotonnym życiem. Czeka na drugą szansę od losu. Jedynym miejscem, gdzie czuje się bezpiecznie i spokojnie, są ramiona matki. A symbolizuje ją biały kwiat – opowiada M. Czeremurzyńska. Zza kulis wyszła z białą różą. W  śnieżnobiałym stroju. – Musiał spełniać rygorystyczne normy. Pole dance to sport. Spod kostiumu nie mogła wystawać bielizna, musiał zakrywać intymne części ciała. Wystąpiłam na boso, włosy spięte w kok, na głowie diadem z diamencikami – tłumaczy.

Wykonała szpagaty do góry nogami, bokiem, przechodziła z figur pionowych do odwróconych głową w dół, wisiała na łokciu, na jednej ręce, na nodze.

Szkoła moim życiem

– Zaniemówiłam, gdy usłyszałam swoje nazwisko. Ukryłam twarz w rękach. Nie wiedziałam, czy dobrze słyszę. Teraz jestem wdzięczna najbliższym. Wzięli na siebie wiele obowiązków domowych, bym mogła się przygotowywać – tłumaczy. – Chciałabym też bardzo podziękować Agacie, Natalii, Iwonie, Monice, Anicie, Aldonie, Jagodzie i Roksanie. I wielu innym. Dziewczyny bardzo mnie wspierały i jestem im za to bardzo wdzięczna.

Co dalej? Na razie nie planuje. Nie zamierza wprowadzać zmian w swoim życiu.

– Moim życiem jest szkoła. I moje dziewczyny. Jesteśmy jak rodzina i nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej – kończy.

Napisz komentarz »