REKLAMA
absolut

Ludzie, wydarzenia

Zabił go rak

Opublikowano 05 kwietnia 2019, autor: Norbert Królik

St. asp. Jarosław Rodenko (?49 l.) nie żyje. W żarskiej policji przepracował 27 lat. W ubiegłym roku zakończył służbę i miał przejść na emeryturę. Zabił go rak żołądka, którego lekarzom przez długi czas nie udało się wykryć.

Łzy, ból, cierpienie. Najbliżsi Jarosława Rodenko, który zmarł we wtorek (2.04.) o godz. 5.15 rano w żarskim Szpitali na Wyspie, nie mogą uwierzyć w to, co się stało.

– W lutym tego roku zaczął się gorzej czuć. Miał problemy z jedzeniem i piciem. Poszedł do lekarza. Dostał skierowanie do szpitala, na dodatkowe badania. W 105. go nie przyjęli, bo nie było miejsc. Trafił na oddział wewnętrzny Szpitala na Wyspie. Już nie był w stanie nic jeść, ani pić. Mimo to po pobraniu próbek do badania został w takim stanie wypisany. Lekarze kazali czekać na wyniki – opowiada Edyta Razmus, partnerka życiowa J. Rodenko.

Cierpiał

Chory trafił do domu, opiekowały się nim mama i jego partnerka.

– Nie mógł nic jeść ani pić, więc podawałyśmy mu kroplówki. Po czterech tygodniach męczarni dostaliśmy wyniki badań. Nie potwierdziły, że Jarek ma raka. Z badaniami pojechaliśmy na wizytę do onkologa. Pani doktor nie chciała uwierzyć w te wyniki i zleciła kolejne badania w Zielonej Górze. Na wyniki czekaliśmy tydzień. One też nie potwierdzały, że Jarek ma raka – opowiada pani Edyta.

Za późno

Stan J. Rodenko się pogarszał. Z dnia na dzień był coraz słabszy.

– Dostał kolejne skierowanie do szpitala, ale w Zielonej Górze go nie przyjęli, bo nie było miejsc. Wróciliśmy do Żar. Pod koniec marca przyjęto go na oddział chirurgii w Szpitalu na Wyspie. Lekarze postanowili, że będą go operować. Zabieg odbył się w piątek, 29.03. Gdy go otworzyli, okazało się, że miał nowotwór żołądka z licznymi przerzutami na inne organy. Było już za późno na ratunek. Nie miał żadnych szans.  – dodaje partnerka policjanta.

Usnął

Najbliżsi mówią, że po operacji z godziny na godzinę jego stan się pogarszał.

–  Byłyśmy z jego mamą przy nim prawie cały czas. W poniedziałek, 1.04., dzień przed śmiercią, gdy byłam w szpitalu, widziałam, że bardzo cierpi, że bardzo go boli. Przytuliłam go. Uspokoił się i usnął. Jarek był twardy, silny. Jestem pewna, że walczył do ostatniej chwili swojego życia. Chciałyśmy z mamą Jarka zostać na noc w szpitalu, żeby z nim być cały czas, ale nam nie pozwolono. Jarek zmarł o godz. 5.15 rano we wtorek, 2.04.  Dlaczego odszedł tak młodo? – pyta partnerka.

 Mieli plany

– Był kochanym człowiekiem. Cieszył się, że będzie na emeryturze, że będzie miał więcej czasu na ukochane podróże. Lubiliśmy wsiąść do samochodu i bez planu jechać przed siebie. Dużo czasu spędzaliśmy w Żaganiu, gdzie mieszka jego mama. Uwielbiał spacery nad rzeką – ze łzami wspomina pani Edyta.

W ubiegłym roku wakacje spędzili we Włoszech, gdzie mieszka siostra J. Rodenko.

– Bardzo mu się tam spodobało. Mieliśmy zarezerwować pobyt na ten rok – dodaje pani Edyta.

Jolka, Jolka, pamiętasz…

Byli razem od 7 lat. Planowali ślub.

– Ułożyliśmy sobie życie. Byliśmy razem szczęśliwi. Gdy się czymś martwiłam, mówił do mnie: „Jolka, nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze”. Dla każdego z najbliższych wymyślał ksywkę. Do mnie mówił Jolka, bo uwielbiał piosenkę „Jolka, Jolka pamiętasz”. Gdy leżał w szpitalu, pocieszał mnie, że wyjdzie do domu i puścimy sobie tę piosenkę. Umiał wszystko załatwić, doradzić. Nie musieliśmy się o nic martwić. Był bardzo mądry, inteligentny. Praktycznie uratował nam życie, a ja nie mogłam uratować jego życia – mówi E. Razmus, która z J. Rodenko wychowywała dwójkę dzieci.

– Był bardzo opiekuńczy. Moje dzieci traktował jak swoje. – dodaje partnerka zmarłego.

– Nie chciał w domu żadnych zwierząt, bo to obowiązek, bo trzeba mieć warunki, ale gdy go zaprowadziłam do żarskiego schroniska, żeby wyprowadzić porzuconego psa na spacer, to tak go polubił, że zabrał do domu. Dobrał jeszcze kota – mówi pani Edyta.

Dobry kolega

– Bardzo fajny chłopak. Pomocny, szczery, bardzo dobry kolega, przyjaciel. Pracowaliśmy razem ponad 20 lat. Za młodo odszedł. Wielka tragedia  – mówi Piotr Czerwiński, radny i emerytowany policjant.

J. Rodenko przepracował w policji 27 lat w żarskim Wydziale Ruchu Drogowego.

– Dobry, życzliwy i otwarty człowiek oraz wspaniały kolega. Fachową pomocą z dziedziny ruchu drogowego dzielił się z młodszymi policjantami. Przeszedł na emeryturę w czerwcu 2018 r. po 27 latach służby w Policji – mówi Aneta Berestecka, rzecznik żarskiej policji.

J. Rodenko pochodził z Żagania, gdzie odbędzie się dzisiaj (5.04) jego pogrzeb. Nabożeństwo pogrzebowe zaplanowano na godz 12.30 w kaplicy na cmentarzu przy ul. Kożuchowskiej w Żaganiu. O godz. 13 rozpocznie się ostatnia droga J. Rodenko.

Edyta Razmus – o chorobie Jarosława Rodenko.
luty 2019
– Jarosław źle się czuje. Lekarz daje mu skierowanie do szpitala. W 105. Szpitalu Wojskowym brak miejsc, trafia do Szpitala na Wyspie. Czeka na wyniki.
marzec 2019
– Cierpi w domu. Nie może jeść ani pić.
– Czeka 4 tygodnie na wyniki badań. Te nie potwierdzają raka.
– Wizyta u onkologa w Zielonej Górze. Po tygodniu wyniki nie potwierdzają raka. Dostaje skierowanie do szpitala. W Zielonej Górze brak miejsc.
– W piątek (22.03) trafia na oddział chirurgii w Szpitalu na Wyspie.
– W piątek (29.03) ma zabieg. Stwierdzono nowotwór żołądka z przerzutami na inne organy.
– We wtorek (2.04) o godz. 5.15 rano Jarosław Rodenko umiera w szpitalu

 

Napisz komentarz »