REKLAMA

Wasze sprawy

Kucharki same się uratowały

Opublikowano 15 marca 2019, autor: Piotr Piotrowski

Zwolnione z pracy szprotawskie kucharki wzięły sprawy w swoje ręce – założyły spółdzielnię, dzięki czemu nadal będą miały pracę przez cały rok.

Przypomnijmy, kucharki gotujące posiłki dla dzieci w trzech szprotawskich przedszkolach dostały wypowiedzenia, bo burmistrz szukał oszczędności. Pracę miały stracić z końcem maja. Zaoferowano im co prawda zatrudnienie, ale na dużo gorszych warunkach, w Lutolskiej Spółdzielni Socjalnej „Winda” – zaledwie na 10 miesięcy, bez trzynastki, odpraw czy karpiowego, za najniższą krajową. W dodatku, przez dwa miesiące wakacji byłyby bez pensji.

Większość kucharek nie przystała na taką propozycję. Wsparła ich Małgorzata Miszczak,  dyrektorka Zespołu Przedszkolnego, w skład którego wchodzą jeszcze trzy szprotawskie placówki  – przy ul. Rolnej, Parkowej i Waszyngtona. 

– Panie kucharki zostały postawione pod ścianą. Doszedł też bunt rodziców. Część z nich nie była zadowolona z tego, że obiady miałaby gotować „Winda”. Były skargi na jakość jej posiłków w innych placówkach gminy Szprotawa – mówi M. Miszczak. – Aby uszanować wolę rodziców i uratować etaty kucharek, powstał pomysł utworzenia spółdzielni.

Jej prezesem została Magdalena Leszczyńska, matka dwójki dzieci.

– Spółdzielnia nosi nazwę „Pychotka”, zatrudni w sumie 9 kucharek, które będą gotować posiłki dla dzieci w trzech filiach Zespołu Przedszkolnego – zdradza prezeska Pychotki.  – Obiady dalej będą takie smaczne, jak dotychczas. Z najlepszych składników. Z drugiej strony kucharki będą miały zapewnione takie same warunki, jak dotychczas. Bez śmieciowych umów, z wynagrodzeniem na okres wakacji. Obecnie pracujemy nad ceną za posiłki, która z jednej strony ma być atrakcyjna dla rodziców, z drugiej – gwarantować ich wysoką jakość. 

Napisz komentarz »