REKLAMA

Wasze sprawy

Odeszła zbyt młodo

Opublikowano 08 lutego 2019, autor: Michalina Kozarowicz

Katarzyna Sobota miała 45 lat. Zmarła w czwartek, 31 stycznia.

Katarzyna we wrześniu skończyłaby 45 lat. Choroba pokonała ją w czwartek, 31 stycznia, na Oddziale Intensywnej Terapii w 105. Kresowym Szpitalu Wojskowym w Żarach.

Osierociła troje dzieci. Córkę Aleksandrę i synów, Kamila i Damiana. Damian w dniu pogrzebu mamy miał urodziny, skończył 22 lata.

Chorowała

Katarzyna chorowała od kilku lat. Leczyła się, nie pracowała. Było jej ciężko po nagłej śmierci męża 7 lat temu. Spędzała czas z mamą i bratem Piotrem.

– Córka była skryta, małomówna – opowiada Leontyna, mama Kasi. – Była domatorką, najbardziej lubiła spędzać czas z najbliższą rodziną.

Stan Kasi pogorszył się miesiąc temu.

– Córka ten miesiąc spędziła w szpitalu w Zielonej Górze. Ale ją wypisali. Była bardzo słaba. Źle się czuła. Była opuchnięta. Prosiłam ją, żeby poszła do lekarza, ale przekonywała mnie, że pójdzie następnego dnia. Nie zdążyła. We wtorek poszłam do lekarza, miałam iść wykupić receptę. Jednak intuicja powiodła mnie do domu. Kasia była bardzo słaba. Przyjechał mój syn. Zadzwoniliśmy po karetkę. Zabrała ją do 105 – opowiada mama

Kasia traciła i odzyskiwała świadomość.

– Czuwaliśmy przy niej z synem. Mówiłam do niej. Prosiłam, żeby mrugała, jeżeli mnie słyszy. Lekarze robili, co mogli, by uratować moją córkę. Miała niewyleczone zapalenie płuc. Wdała się sepsa. Kasia była zbyt słaba, by walczyć z chorobą – mówi.

– Chciałabym podziękować ordynatorowi Oddziału Intensywnej Terapii, lekarzom i pielęgniarkom, którzy tak dobrze opiekowali się moją córką. Dziękuje – mówi mama Katarzyny.

Jak mama chrzestna

Zdjęcie Kasi, przepasane czarną wstążką, stoi na komodzie pani Leontyny obok zdjęcia Rozalii. Przed nimi spokojnie tli się świeczka.

– To była moja siostra i matka chrzestna Kasi. Obie zmarły, gdy miały po 45 lat – mówi pani Leontyna.

Napisz komentarz »