REKLAMA

Sport

Piłkarz skazany za pobicie sędziego

Opublikowano 01 lutego 2019, autor: Małgorzata Fudali Hakman

Wyrokiem skazującym zakończyła się słynna już sprawa pobicia sędziego Wojciecha Ganczara przez zawodnika Tupliczanki Tuplice, Tomasza Falkiewicza.

Bulwersującą sytuację, do jakiej doszło na meczu B klasy pomiędzy Zielonymi Drożków a Tupliczanką Tuplice, opisywaliśmy 9 miesięcy temu. 8 kwietnia 2018 roku, w czasie meczu, jeden z zawodników, reagując zbyt nerwowo na otrzymaną czerwoną kartkę, uderzył arbitra Wojciecha Ganczara w twarz oraz używał słów wulgarnych, wyzywając arbitra od jeb..ch szczylów, pedałów i szmaciarzy. Po tym incydencie sędzia zakończył mecz w 70 minucie. Sprawa miała jednak dalszy ciąg.

Dyskwalifikacja na 5 lat

19 kwietnia odbyło się posiedzenie Komisji Dyscyplinarnej Żarskiego Podokręgu LZPN. W czasie obrad przesłuchano 6 świadków, którzy zgodnie twierdzili, że zawodnik Tupliczanki, Tomasz Falkiewicz, naruszył nietykalność cielesną sędziego Wojciecha Ganczara. Świadkowie nie byli zgodni jednak, czy piłkarz uderzył z liścia arbitra, czy tylko popchnął w twarz. Sam zawodnik przyznał się do winy, ale uparcie twierdził, że nie użył wielkiej siły i że było to tylko lekkie „pacnięcie” .

Komisja orzekła winę piłkarza i ukarała go 5-letnią dyskwalifikacją. Klub Tupliczanka Tuplice zapłacił za ten incydent 500 złotych. Po ogłoszeniu wyroku zawodnik stwierdził, że prawdopodobnie zakończy karierę, bo jest zbyt nerwowy.

Pobity sędzia złożył także zawiadomienie do prokuratury, która po 2 miesiącach skierowała akt oskarżenia do sądu.

Wyrok skazujący

Po pół roku postępowania przygotowawczego podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i zgodził się na dobrowolne poddanie się karze, czemu sprzeciwił się pokrzywdzony. Następnie po uwzględnieniu przez sąd stanowiska pokrzywdzonego, został wydany wyrok nakazowy, z którym z kolei nie zgodził się prokurator zarzucając rażąco niską karę. Dlatego 17 stycznia odbyła się pierwsza, a zarazem ostatnia rozprawa przed sędzią Szymonem Hołówko, na której oskarżony złożył oświadczenie, że jednak decyduje się poddać się karze, ustalonej z prokuratorem oraz oskarżycielem posiłkowym. Prokurator zażądał kary grzywny 150 stawek po 20 złotych i 2 tysięcy nawiązki na rzecz Wojciecha Ganczara oraz pokrycie kosztów postępowania. Piłkarz Tupliczanki przystał na te warunki, godząc się dodatkowo na opublikowanie wyroku na stronie Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Wyrok jest prawomocny.

Sędzia Szymon Hołówko tak uzasadnił wyrok: – Między oskarżonym a pokrzywdzonym jest ogromna dysproporcja fizyczna i co dla jednego jest zwykłym „pacnięciem”, dla drugiego może być ciężkim nokautem.

Tomasz Falkiewicz nie chciał komentować wyroku, a pokrzywdzony nie krył zadowolenia, że ma to już za sobą.

– Cieszę się bardzo, że w końcu to się skończyło i zapadł wyrok skazujący. Może to będzie to przestroga dla innych krewkich zawodników, którzy nie potrafią utrzymać nerwów na wodzy-skomentował Wojciech Ganczar.

Napisz komentarz »