REKLAMA

Polityka

Grubej kasy nie przytuli

Opublikowano 25 stycznia 2019, autor: Piotr Piotrowski

Burmistrz Żagania domagał się od miejskiej spółki 145 tys. zł odszkodowania. Sprawa w sądzie zakończyła się w środę, 23 stycznia.

I pewnie nadal walczyłby o grubą kasę, gdyby nie to, że w listopadzie ubiegłego roku został burmistrzem.

– To byłby konflikt interesów, gdybym jako burmistrz walczył o odszkodowanie od spółki, której jestem stuprocentowym udziałowcem. Dlatego wycofałem pozew – powiedział nam burmistrz Andrzej Katarzyniec w środę, 23 stycznia, po wyjściu z Sądu Okręgowego w Żaganiu

To właśnie w środę doszło do ugody sądowej. Katarzyniec zrzekł się roszczeń wobec spółki Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania i Robót Drogowych, od której żądał 145 tys. zł. Czemu aż tyle? Pozew przeciwko spółce złożył rok temu, po tym, jak wygrał pierwsze odszkodowanie w wysokości 43 tys. zł. Za co? Gdy ponad cztery lata temu Katarzyniec przegrał wybory na burmistrza Żagania z Danielem Marchewką, szybko stracił posadę prezesa w MPOiRD. Dyscyplinarne wypowiedzenie wręczył mu ówczesny szef rady nadzorczej, Wojciech Szumski, który zajął jego miejsce. Co zarzucano Katarzyńcowi? Działanie na niekorzyść spółki i zmowę cenową w przetargu na zimowe utrzymanie dróg powiatowych. Prezes Katarzyniec miał poddzierżawić sprzęt do odśnieżania konkurencyjnej firmie z Wrzesin, która w rezultacie wygrała przetarg. Zdaniem rady nadzorczej, z tego powodu MPOiRD straciło zyski z akcji „Zima”. Zwolniony prezes stracił wiele, bo zarabiał miesięcznie ok. 12,5 tys. zł. Poszedł do sądu i wygrał 43 tys. zł. Zmieniono mu także świadectwo pracy, cofając dyscyplinarkę. Co wywalczył Katarzyniec? W tej kwocie jest wliczone odszkodowanie (36 tys. zł 39 zł), odsetki (5 tys. zł) i koszty sądowe (1 tys. 800 zł). Sąd orzekł, że prezesa Katarzyńca przed zwolnieniem chroniły przepisy, według których radnemu nie można zmienić warunków pracy i płacy ani go zwolnić bez zgody Rady Powiatu, w której wtedy zasiadał.

Zachęcony sukcesem, postanowił walczyć o odszkodowanie z tytułu utraty dochodów. Zwolniono go z końcem grudnia 2014 roku, a kadencja wygasała mu w czerwcu następnego roku, a więc za sześć miesięcy. Postanowił walczyć o te sześć pensji, trzymiesięczną odprawę. Razem z kosztami sądowymi i ekwiwalentem za urlop, wyszło 145 tys. zł.

Jako burmistrz Katarzyniec zgarnie rocznie ponad 120 tys. zł.

Napisz komentarz »