REKLAMA
absolut

Kronika policyjna

Wypadł z auta

Opublikowano 04 stycznia 2019, autor: Piotr Piotrowski

Bartłomiej Sobol (?31 l.) przyjechał do rodziców na Boże Narodzenie. Wybrał się z bratem do lasu. Już nie wrócił. Zginął na drodze.

Do tragedii doszło w czwartek, 27 grudnia. Kilka dni wcześniej Bartłomiej przyjechał z Wejherowa do Starej Koperni do rodziców na święta. Tydzień wcześniej zaręczył się. Feralnego dnia wybrał się z bratem, Sebastianem oraz jego synem do lasu. Pożyczonym busem volkswagenem T4 pojechali leśną drogą w kierunku Tomaszowa.

– Jechałem wolno, może z 15-20 km na godzinę, bo droga dziurawa i wyboista. W połowie drogi, nagle brat wypadł z busa wraz z drzwiami, które oderwały się od samochodu – opowiada pan Sebastian. – Na poboczu nie było żadnych kamieni, ledwie jedno małe drzewko. Brat po upadku nie dawał oznak życia. Zacząłem go reanimować, jednocześnie dzwoniłem po pogotowie.

Lekarz przejął reanimację, ale 31-latka nie udało się odratować. Sekcja zwłok wykazała uraz klatki piersiowej i nagłą śmierć sercową.

– Brat nie miał nawet żadnych ran na ciele. Okazało się, że doznał poważnego urazu serca – mówi pan Sebastian. – Bartek był moim ukochanym bratem, spędziliśmy razem wspaniałe dzieciństwo, młodość. Trudno mi się po tym wszystkim otrząsnąć, tym bardziej że to ja kierowałem.

Bartłomiej po wyjeździe z rodzinnej Starej Koperni był żołnierzem Marynarki Wojennej, ostatnio pracował jako budowlaniec. Kochał motocykle, uwielbiał jazdę na swoim ścigaczu, zwanym „Malwinką”. Na pogrzebie, w czwartek, 3 stycznia, koledzy – motocykliści pożegnali go warkotem silników.

Napisz komentarz »