REKLAMA

Wasze sprawy

Pomóż uratować życie

Opublikowano 14 grudnia 2018, autor: bj

Choroba przyszła nagle. Czesław Chabiniak (40 l.) ze Złotnika poszedł do lekarza przekonany, że ma grypę. Wkrótce potem usłyszał diagnozę – białaczka szpikowa. Uratować go może przeszczep. W walce o zdrowie chce mu pomóc wielu ludzi.

Co łączy strażaków, przedsiębiorców budowlanych, mieszkańców Złotnika, a także przyjaciół i rodzinę Czesława Chabiniaka?

– Łączy nas właśnie Czesiu, który jest bardzo pozytywnie zakręconym człowiekiem i potrzebuje naszej pomocy – mówi Dawid Lewandowski z Państwowej Straży Pożarnej, po godzinach strażak-ochotnik z OSP Złotnik.

Rozmawiamy z Moniką Chabiniak, żoną Czesława. Opowiada, że choroba przyszła nagle.

– U mojego męża na początku listopada lekarze stwierdzili białaczkę szpikową – mówi.

Zaczęło się niewinnie.

– Pod koniec października poszedł do lekarza, bo myślał, że złapał grypę. Miał gorączkę, źle się czuł. Lekarz zlecił badania. Morfologia wyszła fatalnie – opowiada pani Monika.

Jej mąż (2.11.) trafił najpierw do szpitala w Żarach, potem – na oddział hematologii w Gorzowie Wlkp. W połowie listopada usłyszał diagnozę.

– Wiemy, że największą szansę na wyzdrowienie da mu przeszczep szpiku kostnego – mówi żona.

Małżeństwem są od 19 lat. Choroba pana Czesława jest największym wyzwaniem w ich wspólnym życiu. Ale nie załamują rąk.

– Nie chcemy się roztkliwiać nad sobą. Powrót do zdrowia traktujemy jak zadanie do wykonania – zastrzega M. Chabiniak.

Pani Monika prosi, by pisząc o akcji prowadzonej z myślą o jej mężu, podkreślić, że w ten prosty sposób można pomóc także innym. Chodzi o to, by jak najwięcej osób zarejestrowało się jako potencjalni dawcy szpiku. Taka możliwość będzie w Żarach w niedzielę, 16.12.

– Gdy już będziemy w bazie dawców, może się okazać, że uratujemy życie innej potrzebującej osoby – mówi z nadzieją pani Monika.

Gdyby nie Czesiu…

Wielu znajomych i przyjaciół chce pomóc Czesławowi także dlatego, że on zawsze pomagał.

– Wcześniej był strażakiem-ochotnikiem, teraz prowadzi firmę, więc z czasem jest bardzo krucho. Ale wiele razy strażakom pomagał – wspomina pani Monika.

Strażacy pomoc Czesława doceniają.

– Ostatnio robiliśmy remont remizy. Trzeba było się wkopać na 80 cm w grunt, żeby obniżyć posadzkę, bo dostaliśmy nowe auto. Była wtedy wielka radość. To sprzęt, z którym mamy o wiele więcej możliwości, by ratować i pomagać. Tyle że auto było wyższe niż wjazd do garażu – tłumaczy D. Lewandowki. I dodaje: – Gdyby nie to, że Czesiu, który robi remonty dachów, użyczył nam swojego sprzętu i… siebie, nie wiem, czy dalibyśmy radę – mówi D. Lewandowki.

Jak zaznacza, trudno byłoby wyliczyć zasługi Czesław dla miejscowości.

– To po prostu taki konkretny człowiek, z pomysłami. Sam interesuje się wieloma rzeczami. Czy to sporty ekstremalne czy wycieczki po fortyfikacjach, czy też rower. Ma mnóstwo fajnych pomysłów. Pomocy nie odmawia. Typowy majsterkowicz, więc nieraz jego wsparcie okazywało się niezbędne – mówi D. Lewandowki.

Pomysł skrzyknięcia takiej akcji wydawał się im czymś oczywistym.

– Chociaż akcja odbywa się pod hasłem dla Czesia, to może się okazać, że pomożemy i innym – mówi D. Lewandowski.

Zarejestrować się w bazie dawców DKMS będzie można w niedzielę, 16.12., w godz. 9-18, w budynku przy ul. Osadników Wojskowych 42 (nowa kamienica naprzeciwko Urzędu Skarbowego).

– Akcja prowadzona będzie w takim świątecznym klimacie. Będzie coś słodkiego, będzie można się spotkać. A przede wszystkim pomóc – kończy D. Lewandowski.

Napisz komentarz »