REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Nie ma naszej zgody na wycinkę!

Opublikowano 16 listopada 2018, autor: Michalina Kozarowicz

Tak skandowali mieszkańcy Żar, którzy przyszli na spotkanie w parku przy alei Jana Pawła II w sprawie planowanej wycinki ponad 200 drzew.

Żarskie powietrze jest pełne zanieczyszczeń. Tymczasem drzewa, zielone płuca miasta, są wycinane. Ponad 200 ma paść pod ostrzami mechanicznych pił, ponieważ przeszkadzają urzędnikom. O planowanej przez miasto wycince pisaliśmy jako pierwsi w październiku w artykule „Chcą wyciąć 200 drzew”. Z parku zniknąć mają dęby, topole, lipy. Najstarsze z nich mają nawet 300 lat.

Mieszkańcy Żar powiedzieli NIE.  W środę (14.11.) w parku przy alei Jana Pawła II zebrali się przeciwnicy wycinki. Na spotkaniu z mieszkańcami, pomimo zaproszenia, nie zjawiła się burmistrz Danuta Madej.

Będzie jak spod igły

Zaczyna się rewitalizacja parku przy al. Jana Pawła II. Za ponad 6 mln 850 tys. zł prace będzie wykonywała firma Kreator, która w sierpniu wygrała przetarg. Teren parku jest już częściowo ogrodzony. Zaczęły się na nim prace związane z drenażem. W ramach inwestycji do września przyszłego roku powstanie park, który będzie mieć bardzo uporządkowaną formę. Zadaniem firmy wykonującej inwestycje będzie m.in. usunięcie i pielęgnacja drzew, prace ziemne, sadzenie roślin, wykonanie pergoli, budowa altany przy stawie, schodów, renowacja Błękitnej Bramy i budowa bramy parkowej. Do tego odbudowa stawu, budowa drogi, monitoring, drenaż i odbudowa Domku Winnego.

– To mit, że na terenie parku kiedykolwiek znajdował się jakiś staw – zapewnia Rafał Szymczak, historyk i regionalista. – Słyszę tę historię od dziecka. Korytko Żarki uregulowano i przykryto płytami w 1959 roku. Wcześniej, gdy mogła wylewać, zimą tworzyło się tu naturalne lodowisko. Staw, na który powołuje się miasto, jeżeli kiedykolwiek istniał, bardzo szybko został zasypany, właśnie ze względu na wylewy Żarki i zanieczyszczenie, jakie niosła. To był teren polowań właściciela pałacu. Nie miał tak uregulowanej formy jak sąsiadujący z nim park naprzeciw pałacu – opowiada historyk.

Przykujemy się łańcuchami

Z uporządkowaną wizją parku nie zgadzają się też mieszkańcy miasta.

– Nie ma na to mojej zgody, aby wycinać drzewa – podkreśla Remigiusz Krajniak z fundacji Eko-Lubusz. – Jeśli będzie trzeba, to przypnę się łańcuchem – zapewnia, zastrzegając: – Nie jesteśmy przeciw rewitalizacji parku, ale jesteśmy przeciw wycince. Na naszą prośbę, by burmistrz przyszła na spotkanie z nami, odpowiedziano nam, że zaprasza nas do urzędu. Ale to burmistrz powinna wyjść do nas, tu, do parku, bo to o park chodzi w tym wszystkim.

– W wielkich miastach odchodzi się od projektowania takich parków spod linijki. Ludzie chcą naturalnych, leśnych terenów – komentowali uczestnicy spotkania.

Teren budowy

Burmistrz Żar na spotkanie nie przyszła, ale wysłała na nie swojego przedstawiciela. Wcześniej w piśmie do fundacji Eko-Lubusz, które było odpowiedzią na zaproszenie, poinformowała, że spotkania w tym miejscy nie są możliwe ze względu na prowadzone na terenie parku prace budowlane, a wchodzenie na teren parku jest możliwe tylko za zgodą wykonawcy robót.

– Miasto przekazało teren wykonawcy inwestycji – informuje Daniel Babula, zastępca naczelnika wydziału infrastruktury technicznej i ochrony środowiska w Urzędzie Miasta. – Jest to teren budowy i nie wolno tam wchodzić bez uprzedniej zgody wykonawcy, który rozpoczął już prace związane z ogrodzeniem terenu – dodaje

I choć według urzędników do parku wchodzić nie wolno, to tabliczki informujące o tym, że jest to teren budowy, pojawiły się tylko od strony ulicy Skarbowej i Zielonogórskiej. Idący z centrum miasta od strony ulicy Parkowej nie wiedzą, że wchodzą na teren budowy.

Ile rośnie drzewo?

W zeszłym tygodniu, naczelnik wydziału infrastruktury, Rafał Fularski, zapewniał podczas spotkania z mieszkańcami, że pojawienie się na drzewie czerwonej kropki (oznaczającej, że drzewo jest przeznaczone do wycinki) jest tylko wskazówką dla wykonawcy.

W tym samym tonie mówił do mieszkańców w parku jego zastępca.

– Zapewniam państwa, że każde drzewo będzie przez nas jeszcze raz przeanalizowane przed wycięciem – próbował przekonywać D. Babula.

– Dlaczego chcecie wyciąć te piękne drzewa? Nie rozumiem tego? – zapytała jedna z uczestniczek spotkania. W odpowiedzi usłyszała, że przecież zostaną posadzone nowe drzewa, ponad 300.

– Po co sadzić takie drzewa, które zaraz uschną, bo nikt nie będzie o nie dbał, zamiast zostawić te, które są okazałe, piękne i już sobie radzą? – pytała Danuta Styś z fundacji Eko-Lubusz. – Pan wie, ile potrzeba czasu, żeby te drzewa urosły tak duże, jak te, które chcecie wyciąć?

Urzędnik nie umiał odpowiedzieć na to pytanie.

Chcą decydować

Fundacja Eko-Lubusz i przedstawiciele partii Zielonych chcą brać udział w pracy komisji, która będzie podejmować decyzje o wycince.

– Chcemy wystąpić w komisji jako strona społeczna – mówi Marek Rapacz z partii Zieloni. – I konsultować ten projekt. Miasto poinformowało nas, że musimy przedłożyć wniosek w tej sprawie do środy, 21.11. Na pewno to zrobimy

Napisz komentarz »