REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Najważniejsza walka

Opublikowano 16 listopada 2018, autor: hakma

Mieczysław, starszy z braci Traczów, znany zapaśnik i wychowanek Agrosu Żary, toczy najważniejszą walkę w swoim życiu. Przeciwnika ma groźnego – to rak. Ale sportowiec się nie poddaje.

Rak pierwszy raz zaatakował go nagle, osiem lat temu. To był nowotwór jelita grubego. Wtedy szybko się uporał z przeciwnikiem. Przeszedł operację i wrócił do normalnego życia. Zaraz po zabiegu sięgnął w Budapeszcie po tytuł wicemistrza świata weteranów.

? Chorobę wykryto na badaniach profilaktycznych. Wtedy wycięto mi kawałek jelita, ale rehabilitacja była bardzo udana. Po kilku tygodniach stanąłem na nogi i grałem już w piłkę nożną razem ze swoimi kolegami oldbojami ? opowiada M. Tracz, który przygodę ze sportem zaczynał właśnie od piłki nożnej w żarskim Promieniu.

Niestety, po kilku latach zapaśnik z Żar znów musiał poddać się zabiegom. Tym razem dwóm. Trzeba było wyciąć węzły chłonne, na których były przerzuty.

? Po tych operacjach wydawało się, że wszystko wróciło do normy, kiedy nagle otworzyło się jelito i znów musiałem przejść operację. Ledwo wtedy wróciłem do świata żywych. Ale udało się. Nadal pracowałem i grałem w oldbojach ? opowiada olimpijczyk.

 

Gwiazda dla olimpijczyka

22 czerwca M. Tracz przyjechał do Żar. W Sieniawie Żarskiej mieszkają jego rodzice. Obaj bracia regularnie ich odwiedzają. Ale tym razem do rodzinnych stron zawitał z innego ważnego powodu. Dzień później, 23 czerwca, na żarskim Rynku rozgrywano mityng im. Tadeusza Ślusarskiego, a przed skokami, starszy z braci Traczów odsłonił przed Rauszem swoją gwiazdę, którą zasłużonego sportowca uhonorowało miasto i jego mieszkańcy. M. Tracz zaskoczył wówczas skromnością. Ciągle powtarzał, że największe zasługi ma jego brat Józef, a on tylko ocierał się o medale.

 

Nieustępliwy rywal

Wtedy nikt ze zgromadzonych na żarskim rynku nie wiedział, że Mieczysław znów toczy walkę z nieustępliwym rywalem. Kiedy wrócił do Wrocławia, gdzie mieszka, przeszedł kolejny zabieg, po którym jednak nie wrócił już do pełni sił. Ma problemy z odżywianiem, organizm nie wszystko toleruje i jest zbyt słaby, by przyjąć kolejną chemię. Do tego doszły problemy z chodzeniem, ponieważ puchną mu nogi i musi leżeć. Patrząc jednak na niego, odnosi się wrażenie, że ma w sobie siłę, która jest w stanie pokonać wszystko. Bardzo pomaga mu w tym żona, Elżbieta, żaranka, córka Kazimierza Drozda i była gimnastyczka artystyczna. Bez niej na pewno byłoby mu o wiele trudniej. Wspierają go synowie, którzy także trafili na matę zapaśniczą. Starszy, Łukasz, zrezygnował jednak z uprawiania zapasów w wieku 16 lat, jednak 26-letni Michał ma szansę wywalczyć czwarty medal olimpijski w historii rodziny.

 

Nie poddam się!

Nie podaje się także sam M. Tracz, który deklaruje walkę do samego końca.

? Tutaj już nie wiedzą, jak mi pomóc, dlatego w sobotę, 17 listopada, pojadę do Niemiec, do Drezna i tam spróbuję znowu zawalczyć – mówi M. Tracz.

Tak więc zapaśnik nie zamierza rzucić ręcznika na matę. Musi tylko zgromadzić odpowiednie fundusze. Znajomi i przyjaciele chcą mu pomóc i będą zbierać pieniądze podczas specjalnego meczu, jaki odbędzie się 2 grudnia na stadionie przy ul. Oporowskiej we Wrocławiu.

W potrzebie nie zostawili znanego sportowca także jego koledzy i przyjaciele z Żar, z klubu, w którym zaczynał trenować zapasy.

– 6 grudnia w sali „Pilawa” na żarskiej Syrenie, działacze i trenerzy Agrosu zorganizują „Mikołajki z zapasami”. W ramach zapaśniczych zabaw odbędą się pokazy sprawności zawodników Agrosu oraz zawody w mocowaniu. Mikołajkowe spotkanie z zapasami będzie także okazją do organizacji pomocy dla naszego olimpijczyka, Mieczysława Tracza. Do akcji przyłączyła się również wychowanka żarskiego Agrosu, Dominika Rezlerska. W tym dniu będzie prowadzić zajęcia dla swojego starszego kolegi z zapaśniczej maty. Serdecznie zapraszamy wszystkich rodziców i sympatyków naszego klubu i żarskiego sportu na żarską Syrenę. Początek imprezy o godzinie 16.00 – poinformował Damian Fedorowicz, prezes Agrosu Żary.

Marek Cieślak, wieloletni trener, a obecnie przyjaciel M. Tracza, jest bardzo zasmucony tą sytuacją.

– To bardzo dobry i skromny człowiek. Mietek od początku był bardzo waleczny i nieustępliwy, dlatego wierzę, że tym razem także wygra z tym bezlitosnym przeciwnikiem. Środowisko zapaśnicze także chce pomóc zawodnikowi, który stawiał w Żarach pierwsze kroki – mówi M. Cieślak.

15 listopada M. Tracz skończył 56 lat.

Każdy, kto chce pomóc Mieczysławowi Traczowi w jego walce o życie, pieniądze może wpłacać na konto 47 1440 1390 0000 0000 1460 3433.

Mieczysław Tracz pierwsze zapaśnicze kroki stawiał w Agrosie Żary, potem reprezentował barwy WKS Śląska Wrocław. Trzy razy wywalczył złoty medal mistrzostw Polski. W mistrzostwach Europy w 1985 rok zajął czwarte miejsce. Dwa lata później na mistrzostwach świata został sklasyfikowany na siódmej pozycji. W 1988 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Seulu dotarł do trzeciej rundy. Przegrał walkę z przyszłym mistrzem olimpijskimi. W tym samym roku na mistrzostwach Europy zajął piątą lokatę.

 

Napisz komentarz »