REKLAMA

Sport

Siedem cennych bramek

Opublikowano 09 listopada 2018, autor: Małgorzata Fudali Hakman

Promień bez problemów poradził sobie w sobotę (3.11.) z Mieszkiem Konotop, wygrywając 7:1.

Po porażce w Nietkowie piłkarze Promienia Żary chcieli się zrehabilitować przed własną publicznością. Do meczu z Mieszkiem Konotop podopieczni Grzegorza Tychowskiego przystąpili z animuszem i determinacją. Od pierwszej minuty miejscowi całkowicie przejęli inicjatywę. Oskrzydlające ataki i bardzo dobre dośrodkowania sprawiały ogromną trudność obrońcom gości. Do tego stopnia, że zaczęli się bronić w dziesięciu.

Co chwilę dochodziło do sytuacji strzeleckich pod bramką przyjezdnych. Niestety, znów zawodziła skuteczność. Pudłowali wszyscy niemiłosiernie. Złość, jaka była w piłkarzach Promienia, nie mogła znaleźć ujścia. Na dodatek miejscowi stracili w 32. minucie gola po rzucie wolnym z 20 metrów. Patryk Hamrol uderzył z całej siły, piłka przeszła między zawodnikami tworzącymi mur i wpadła do bramki zupełnie zasłoniętego Dawida Szali.

To rozjuszyło żaran, którzy ze zdwojoną siłą rzucili się do ataku. W końcu w 37. minucie, po ogromnym zamieszaniu przed polem karnym i trzykrotnym dobijaniu do pustej bramki, do piłki dopadł Marek Wolak i wpakował futbolówkę do siatki. Ale jeżeli komuś wydawało się, że będzie lżej, to się pomylił. Co prawda tuż przed końcem pierwszej części sędzia podyktował rzut karny i Kuba Nowak miał szansę na gola, który dałby prowadzenie Promieniowi, jednak z tego pojedynku zwycięsko wyszedł bramkarz gości.

Na przerwę miejscowi schodzili w niezbyt dobrych humorach. Po 15-minutowym odpoczynku żaranie jednak w końcu się odblokowali i konsekwentnie zaczęli demolować przeciwnika. Najpierw w 46. minucie na 2:1 trafił Norbert Biniek, potem w 61. – Paweł Danielewski, który ustrzelił w tym dniu hat-tricka, dokładając gole w 70. i 77. minucie. W międzyczasie z karnego trafił Marek Wolak, a demolkę zakończył strzałem z dystansu Łukasz Świdkiewicz. Promień wygrał z Mieszkiem Konotop 7:1.

Grzegorz Tychowski był zadowolony z postawy całego zespołu, który mimo braku Piechowiaka, Czyżyka i Krukowskiego bardzo dobrze poradził sobie z przeciwnikiem, demonstrując zespołową grę, niesamowite zaangażowanie i determinację.

Napisz komentarz »