REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Zbierali dla Julki

Opublikowano 09 listopada 2018, autor: Michalina Kozarowicz

Julia Kołodziejczyk z Żar ma 11 lat, choruje na zespół Patau. Podczas zbiórki na rzecz dziewczynki, 1 listopada, na żarskich cmentarzach, uzbierano ponad 31 tys. zł.

Już po raz 9 na żarskich cmentarzach 1 listopada odbyła się charytatywna zbiórka, zorganizowana przez stowarzyszenie Tobie i Miastu.

– Zbiórkę po raz pierwszy zorganizowaliśmy w 2009 roku – mówi Edyta Gajda, szefowa TiM-u. – Pierwsza miała zupełnie inny przebieg. Trwała przez miesiąc. Środki były zbierane w całym mieście. Wtedy pomogliśmy chłopcu w leczeniu guza mózgu. W 2010 roku, nie przeprowadziliśmy akcji. Wróciliśmy do niej w 2011, kiedy zostałam szefem stowarzyszenia. I od tamtej pory nasze zbiórki w zasadzie się nie zmieniły. Przeprowadzamy je raz do roku, na dwóch żarskich cmentarzach, we Wszystkich Świętych – mówi E. Gajda. – Bohaterem naszej akcji czasami jest ktoś, kto sam się do nas zgłosi, innym razem sami szukamy osoby, której pomożemy. Decyzję o tym, kto to będzie, zawsze podejmuje zarząd naszego stowarzyszenia.

Rzadka Choroba

Julka Kołodziejczyk choruje na zespół Patau. To zespół złożonych wad wrodzonych. Julka nie widzi i nie słyszy. Ma także wady serca, między innymi przegrody przedsionkowej, która się sama nie skleja. Jej serduszko bije po prawej stronie. Julka ma także torbielowatość nerek, wadę rozwojową mózgu, uszkodzony centralny ośrodek nerwowy, padaczkę lekoodporną, zmniejszone napięcie mięśni. Ma też wadę kręgosłupa, który naciska na płuco, co doprowadziło do jego zapalenia. Zespół Patau występuje raz na 8 tys. do 12 tys. urodzeń. Średnia wieku dzieci z tym zespołem to zaledwie 3 lata.

Na rzecz Julki w czwartek, 1.11., na dwóch żarskich cmentarzach uzbierano 31 tys. 290 zł, 100 euro i 100 koron.

– Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim, którzy nam pomogli – mówi Ewelina Kołodziejczyk, mama Julki. – Gdy usłyszałam, jaką kwotę udało się zebrać, aż krzyknęłam z radości. Kamień spadł mi z serca. To kolejny rok rehabilitacji dla Julki. Jedziemy teraz do Zakopanego, gdzie lekarze wypowiedzą się na temat jej kręgosłupa. Okazało się też, że nasz wózek, wart 14 tys. zł, nie spełnia wymogów, więc zastanawiamy się nad kupnem nowego, który będzie korygował jej kręgosłup – mówi mama dziewczynki.

Napisz komentarz »