REKLAMA

Sport

Pijana ciężarna w szpitalu

Opublikowano 12 października 2018, autor: bj

Miała 2,7 promila alkoholu, w dziewiątym miesiącu ciąży. Przyznaje, że wypiła 8 piw. I zapewnia, że bardzo tego żałuje. Jej syn ma się urodzić za tydzień.

– Chodziło o mojego brata. Mieszka z matką. I ją bije. A ona go broni. Pokłóciłam się z nim tego dnia. Bardzo się zdenerwowałam. Nie wytrzymałam – opowiada Ewa (36 l.), mieszkanka żarskiego Zatorza. Twierdzi, że chciała się rozluźnić, odprężyć. – Wypiłam jedno piwo, drugie, potem kolejne. Nie myślałam, że robię źle, że krzywdzę dziecko. A przecież on ma się zaraz urodzić, w czwartek, 18.10. Już nawet torbę do szpitala mam spakowaną. Bardzo żałuję tego, co zrobiłam. Nie piję i nie powinnam tego robić – zarzeka się.

Wkrótce źle się poczuła. Jak twierdzi, wcale nie chodziło o wypity alkohol. – Dwa dni wcześniej skręciłam nogę i uszkodziłam staw skokowy. Zahaczyłam o lodówkę. Ta noga zaczęła mi tego dnia bardzo puchnąć. I boleć. Dlatego wezwałam karetkę. Gdybym po pogotowie nie dzwoniła, to by tego wszystkiego nie było – wspomina.

Żali się, że w szpitalu nie została dobrze potraktowana. – Bo podobno krzyczałam. A ja podałam grzecznie dowód, podpisałam dokumenty. To oni do mnie powiedzieli, że to taka zaawansowana ciąża, a ja jestem nachlana. Przyznałam się, że wypiłam 8 piw. Wezwali policję, ale policjanci mnie nawet nie spisali – twierdzi.

Wiadomo, że miała 2,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

– Potwierdzam, że był taki przypadek 29 września. Pacjentka została przebadana, zaopatrzona i przekazana do konsultacji na oddział ginekologii. Dodatkowo w takich przypadkach szpital powiadamia sąd rodzinny – informuje Marek Femlak, dyrektor ds. medycznych w 105. Szpitalu Wojskowym. Zarzuty kobiety komentuje krótko: – Na SOR trafiają często bardzo trudni pacjenci – po alkoholu, narkotykach, dopalaczach, próbach samobójczych. Mocno absorbują sobą, czasem agresywnym zachowaniem, uwagę i siły personelu. A przecież na pomoc czekają też inni pacjenci, np. po urazach – mówi M. Femlak.

 

Alkoholu nie tykam

Kobieta nie była zadowolona, że wysłano ją na ginekologię do Szpitala na Wyspie. – W ogóle nie wiem po co. Byłam tam 2 tygodnie wcześniej, bo mnie lekarz skierował. Że niby dziecko jest za małe. Ale teraz, jak mnie wypuszczali 1 października, to już wyszło, że ma 2 kg. To nie jest mało, ja rodziłam małe dzieci – tłumaczy. 

Ewa jest matką trzech córek – 17, 16 i 11-letniej. Jedna przebywa w ośrodku szkolno-wychowawczym, druga w internacie OHP, kolejna u siostry byłego partnera. Ewa przyznaje, że ma odebrane prawa rodzicielskie. – Pierwsze dziecko urodziłam, gdy miałam 18 lat. Źle trafiałam, nie miałam mieszkania. Skąd miałam wiedzieć, że jest coś takiego, jak dom samotnej matki? To co, lepiej na śmietnik wyrzucić? – pyta. I dodaje: – Zresztą najmłodszą córkę znaleźli na żebraniu, a jej ojciec był kompletnie pijany, to jakim cudem jemu nie odebrali?

Sama opowiada o trudnym dzieciństwie. – Ojciec był alkoholikiem, a matka… szkoda gadać – macha ręką.

Ona też nie potrafiła ułożyć sobie życia. Teraz ze swoim partnerem jest od roku i dwóch miesięcy. – To on nawet bardziej chciał tego dziecka. Ala ja też się cieszę. Gdy byłam w piątym miesiącu już miałam wózek. W mieszkaniu stoi też łóżeczko, nosidełko, bujaczek. Mam ubranka, kosmetyki, a nawet pampersy- Ewa otwiera szafę.

Kobieta opowiada, że w środę, 10.10., odwiedziła ją kurator sądowa. – Przyszła koło godz. 19. Widziała, że jestem trzeźwa. To nieprawda, co niektórzy mówią, że ja notorycznie piję – przekonuje. I zarzeka się. – Chcę wychowywać to dziecko. A alkoholu nie tykam.

Napisz komentarz »