REKLAMA

Sport

Nokaut po przerwie

Opublikowano 12 października 2018, autor: Piotr Piotrowski

Mecz 7. kolejki żagańskiej klasy B pomiędzy Beskidem Bożnów a UKS-em Witków miał dwa różne oblicza. Do przerwy gospodarze prowadzili 2:0. W drugiej połowie znokautowali ich goście, wygrywając ostatecznie 7:2.

Pierwszy kwadrans sobotniego spotkania (6.10.) to ostrożna gra z obu stron i badanie rywala. O trzy punkty bardzo chciała wzbogacić się ekipa Beskidu, która w sześciu dotychczasowych meczach wygrała zaledwie raz. Zadanie nie było łatwe do wykonania, bo w bożnowskim zespole nie mógł zagrać bramkarz, Łukasz Jeżak, pauzujący za czerwoną kartkę. Z konieczności między słupkami stanął rezerwowy golkiper i zarazem wiceprezes Beskidu, Tomasz Nowak. 

Do przerwy gra układała się po myśli gospodarzy, prowadzili 2:0 po golach Marcina Orlikowskiego. Na drugie 45 minut Beskid wyszedł odmieniony. W ciągu sześciu minut gospodarze stracili aż trzy gole. Najpierw do siatki trafili: Daniel Orman (47. min), Przemysław Orman (48. min) i Damian Zięba (54. min). Ten ostatni tak się rozstrzelał, że trafił do siatki jeszcze trzykrotnie – w 75., 81. i 83. minucie. Wynik ustalił w 86. minucie prezes UKS-u, Łukasz Szałęga, który tym razem zagrał tylko ostatnie 20 minut.

– Dla nas to kolejny mecz, w którym pada wynik z siódemką. Tydzień temu wygraliśmy 7:1 z Garbarnią Leszno Górne, rehabilitując się tym samym za mecz z Raptusem Dzikowice, w którym ulegliśmy 0:7 – powiedział Szałęga. 

– Nie wiem, co się dzieje z zespołem. Piłkarze mają wszystko, co potrzeba – sprzęt, treningi, świetnego trenera. W pierwszej połowie gra się układała, bo graliśmy pressingiem, była koncentracja. Obu tych rzeczy zabrakło po przerwie – powiedział załamany po meczu rezerwowy golkiper i zarazem wiceprezes Beskidu, Tomasz Nowak.

Napisz komentarz »