REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Dzika pozwać się nie da

Opublikowano 05 października 2018, autor: jb

– Dziki zryły mi działkę już 21 razy w tym roku. Mam dosyć! – żali się Marian Nabożny z Żagania.

Pan Marian ma 5-arową działkę w ROD „Niezapominajka”.

– Straciłem cierpliwość w piątek, 28.09. Dzień wcześniej akurat ładnie sobie wysprzątałem, już pomału szykowałem się na zimę. Poszedłem na działkę z samego rana, a tu znowu wszystko poryte. Ile jeszcze tak można!? – pyta M. Nabożny.

Straty nie są jednorazowe.

– W tym roku dziki zjadły mi już prawie wszystko. Stratowały mi grykę i dynię. Wyjadły środki z kapusty. Dobrały się do marchewki, buraków. Zryty jest nawet kompostownik. Pierwszy raz miałem posadzone czerwone ziemniaki. Nie spróbowałem ani jednego, bo wszystkie mi wyjadły – wymienia pan Marian.

Działki w „Niezapominajce” odgrodzone są przeważnie od głównej drogi. Większość nadal nie zrobiła sobie płotków oddzielających poszczególne działki.

– Mam 70 lat. Skąd ja wezmę kilkanaście tysięcy złotych na ogrodzenie działki z pełną podmurówką? Nikt nam na te dziki nie potrafi poradzić. Przecież dzika do sądu nie podam o pokrycie moich strat – kwituje M. Nabożny.

 

Tylko straty na plonach

Dobrą radą służy Krystyna Leśnik, prezes ROD „Bajka” w Żaganiu. W walce z dzikami przetarła już wszystkie szlaki w mieście. To na jej wniosek do końca roku prowadzony jest odstrzał dzików.

– W tym roku wywalczyliśmy 35 tys. zł do podziału na 75 osób. Niewiele, ale zawsze coś – mówi. – Warto pamiętać, że nikt nie wypłaci odszkodowań np. za zniszczoną trawę, wyceniane są tylko straty na plonach. Żeby wniosek o odszkodowanie był skuteczny, musi znaleźć się przynajmniej trzech poszkodowanych działkowców. Potem Urząd Marszałkowski wyśle osobę do szacowania strat. Jeżeli będzie taka potrzeba, mogę służyć radą – dodaje K. Leśnik.

Napisz komentarz »