REKLAMA

Polityka

Dżentelmeńska umowa, czyli żadna

Opublikowano 28 września 2018, autor: Piotr Piotrowski

Kandydat na burmistrza Żagania zasłonił bilbord prywatnej firmy swoim wizerunkiem. Twierdzi, że na dzierżawę miejsca miał ustną umowę na miesiąc. Firma kazała mu zdjąć baner po kilku dniach.

Przed minionym weekendem (22-23.09.), na jednej z kamienic przy ul. Księżnej Żaganny, pojawiła się podobizna Sebastiana Kuleszy. Wcześniej, na 20-metrowym bilbordzie, swoje usługi reklamowała w tym miejscu jedna z żagańskich firm z branży sportowej. Kandydat na burmistrza zapewnia, że zawarł z firmą  „dżentelmeńską umowę” i miał zgodę na umieszczenie swojego wizerunku na bilbordzie. Mówi, że bardzo się zdziwił, gdy po kilku dniach dostał nakaz ściągnięcia swojego baneru.

– Po weekendzie dostałem jasny przekaz, że muszę go zdjąć, choć umawiałem się na wypożyczenie bilbordu na miesiąc- żali się S. Kulesza. – Umowa ustna to też umowa. Zresztą mieliśmy na dniach ją spisać. Poniosłem koszty na przygotowanie baneru, teraz poniosę kolejne, aby go ściągnąć. Nie wiem, co się stało, że nagle firma się wycofała.

Kulesza twierdzi, że wie, kto za tym stoi, ale zastrzega, że nie będzie nikogo wskazywać palcem. – Wiem, kto korzysta z usług tej firmy – mówi.

Przedstawiciel firmy twierdzi, że żadnej umowy na wypożyczenie bilbordu nie było.

Napisz komentarz »