REKLAMA

Wasze sprawy

Śnieg z kukurydzy i warkot silosów

Opublikowano 28 września 2018, autor: Piotr Piotrowski

W Miodnicy mieszkańcom na podwórku pada śnieg… z suszonej kukurydzy i zboża. Do tego hałas o mocy ok. 50 decybeli. Wszystkiemu winne ogromne silosy, które sąsiad postawił sobie za ich płotem.

Do redakcji zgłosiła się rodzina Jasińskich, która od lat walczy z sąsiadem zza płotu. Silosy stanęły pięć lat temu.

– Żelazne kolosy wyrosły nad domem z dnia na dzień. Można powiedzieć, zasłoniły słońce – opowiada Ryszard Jasiński. – Sąsiad przechytrzył nas, bo kilkumetrowy kawałek ziemi, który oddziela nas od jego gospodarstwa, przepisał na syna. W ten sposób przestaliśmy być stroną w  postępowaniu administracyjnym. Trzy potężne, 700-tonowe zbiorniki do suszenia zboża i kukurydzy czasami chodzą od rana do wieczora. Gospodarz nie tylko suszy tam swoje plony, ale i sąsiednich rolników. Przez to, mamy cały dom w pyle! Na podwórku, krzewach, kwiatkach, drzewach, zabawkach wnuków, tarasie, grillu, oknach w domu i na aucie.

– Obecnie suszona jest kukurydza, więc leci nam na głowę kukurydziany śnieg – dodaje synowa pana Ryszarda, Edyta Jasińska.

– Wybudowaliśmy się tutaj ponad 30 lat temu, bo był tu blisko las, cisza i spokój. Dziś mamy pył, hałas i smród. Żyć się odechciewa! – podkreśla Bronisława Jasińska. – Dla mnie, człowieka chorego na płuca, to dramat. Szumi w głowie, można zwariować! Nie wiemy, co wdychamy. Czy te zboża nie są nafaszerowane chemią!?

 

Uroki wsi?

Właściciel silosów tłumaczy, że z gospodarstwa utrzymuje swoją rodzinę.

– Ci państwo mogli się wybudować w lesie, wtedy płakaliby do księżyca – denerwuje się mieszkaniec Miodnicy. – To jest wieś, a więc hałas, kurz, smród czy zwierzęta hodowlane są na porządku dziennym. Nieprawdą jest też, że suszę zboże czy kukurydzę dłużej niż dwa miesiące. Kukurydzę obrobiłem w ciągu siedmiu dni. Zresztą służby wszelkiej maści sprawdzały już natężenie hałasu, zagrożenia dla środowiska i tych państwa i nie stwierdziły żadnych nieprawidłowości. Nikt mi nie będzie normował czasu pracy.

Po interwencji „Regionalnej” wójt Tomasz Niesłuchowski obiecał „męską rozmowę” z rolnikiem z Miodnicy. – Porozmawiam z właścicielem silosów, aby ograniczył hałas i pylenie do minimum – zaznaczył.

Jasińscy sprawę skierowali do sądu.

– Prawo do normalnego życia gwarantuje nam Konstytucja RP! Nie będziemy cierpieć przez kogoś, kto nie liczy się z nikim! – denerwują się.

Napisz komentarz »