REKLAMA

Sport

Co się dzieje z Unią Kunice?

Opublikowano 28 września 2018, autor: Małgorzata Fudali Hakman

Unia Kunice jest w trudnej sytuacji. Od początku sezonu zbiera baty. Po szóstej kolejce rezygnację z prezesowania złożył Rafał Ciesielski.

Unia ubiegły sezon zakończyła na pozycji spadkowej. Wycofanie się Amatora Bobrowniki pozwoliło kuniczanom pozostać w okręgówce. Wtedy, oprócz pierwszej radości, pojawiły się też sceptyczne głosy. Część kibiców, a nawet sam prezes wyrażali obawy, czy to dobry pomysł, zwłaszcza że Unia miała spore problemy ze skompletowaniem składu. Pierwsze mecze w nowym sezonie te obawy tylko potwierdziły. Unia zbierała baty od wszystkich, często grając tylko z jednym rezerwowym na ławce, praktycznie w każdym meczu na boisko wybiegała inna jedenastka.

Dymisja prezesa

Po szóstej kolejce rezygnację z prezesowania złożył Rafał Ciesielski, który wcześniej próbował także zakończyć karierę jako zawodnik. Niestety, ani jedno, ani drugie nie udało się doświadczonemu bramkarzowi. Nadal stoi między słupkami, starając się uchronić Unię od wyższych porażek, a prezesem musi być do końca roku, żeby móc się rozliczyć z klubem. Nie da się ukryć, że w Unii nie dziej się dobrze. Ze strony kibiców padały zarzuty, że Marek Sitarek prowadzi zespół bez uprawnień, a pod wszystkim podpisuje się prezes Ciesielski.

Kto jest trenerem?

Faktycznie. Od trzech lat w protokołach pomeczowych widnieje nazwisko R. Ciesielskiego jako trenera, nigdzie nie ma wzmianki o tym, że trenerem jest M. Sitarek. Na stronie PZPN jest lista trenerów uprawnionych do prowadzenia zespołów w każdej klasie rozgrywkowej i każdej kategorii wiekowej. Widnieją na niej również nazwiska trenerów, którzy mają licencję uprawniającą do prowadzenia zespołu z niższej klasy rozgrywkowej, ale są warunkowo dopuszczeni do prowadzenia wyższej klasy. Reasumując – wystarczy mieć jakąkolwiek licencję, by na tej liście się znaleźć. W tym wykazie nie ma nazwiska M. Sitarka. Wniosek z tego, że M. Sitarek nie może widnieć w protokole meczowym jako trener. Co na to prezes klubu R. Ciesielski?

Oświadczenie prezesa

„Pan Sitarek posiada uprawnienia trenerskie natomiast prawdą jest że od lipca nie posiada przedłużonej licencji. Dlatego też w papierach meczowych widnieje moje nazwisko, ale też nazwisko Pana Sitarka jako drugiego trenera czy to na meczach seniorów czy też drużyn młodzieżowych. W umowie z UM nie ma nigdzie wzmianki, że kadra trenerska ma być wykwalifikowana. Trenerzy mogą zdobywać uprawnienia szkoląc się w tym czasie i pobierać za swoją pracę odpowiednie wynagrodzenie. Pisząc ofertę przedstawiamy UM jakie kwalifikacje posiadają nasi trenerzy i w czasie jakich kursów się znajdują. Z tym problemem boryka się wiele klubów, trenerzy są w trakcie kursów, ale żeby było wszystko prawnie na papierze widnieje ten trener który ma wszystkie papiery już poukładane i musi być obecny na wszystkich meczach, co sprawdzają sędziowie. Dlatego mamy tak poukładany harmonogram rozgrywek abym mógł pojawiać się na wszystkich meczach i zespoły nie płaciły kar. Po drugie Pan Sitarek zapisany jest na kurs trenerski UEFA B, ale związek od roku ma problem żeby zebrać odpowiednią ilość uczestników i wystartować z kursem.” – przekonuje w swoim oświadczeniu R. Ciesielski.

Wersja LZPN

Wersja Lubuskiego Związku Piłki Nożnej różni się od tej zaprezentowanej przez prezesa.

– Pan Marek Sitarek nie odnowił licencji trenerskiej ani nie uczestniczył w żadnym szkoleniu uprawniającym do uzyskania licencji PZPN – informuje Wojciech Drożdż, trener koordynator LZPN. – Co prawda 24 sierpnia aplikował na taki kurs, ale nie uzupełnił dokumentacji, nie dołączył do wniosku zaświadczenia o niekaralności i zaświadczenia o uczestnictwie przynajmniej w 15 godzinach szkolenia trenerskiego, dlatego jego wniosek został odrzucony – dodaje.

To może czy nie może?

Czy w takim razie M. Sitarek może prowadzić jakikolwiek zespół? Okazuje się, że owszem. Może prowadzić treningi i zajęcia sportowe, ale nie może być wpisany w protokół meczowy. Jeżeli klub podpisze z nim umowę i płaci mu za wykonaną pracę i ma kogo wpisać w protokół, to jego wybór. Ważne tylko, żeby ta osoba była fizycznie na meczu, ponieważ sędziowie teoretycznie powinni sprawdzić, czy trener wpisany w protokół jest obecny na miejscu. Jak to jest w praktyce, wszyscy wiemy.

W zarządzie klubu, oprócz R. Ciesielskiego, są M. Sitarek, Krzysztof Kiełpiński, Sławomir Turkiewicz i Wiesław Skowroński.

– Problemy Unii zaczęły się 2 lata temu, kiedy nasi piłkarze zaczęli odchodzić do innych klubów, które zaproponowały im lepsze warunki. W naszym klubie nikt nie płaci zawodnikom za grę. Kondycja finansowa klubu nie jest dobra. Staraliśmy się pozyskać jakiś sponsorów, ale to się nie udało. Prawdopodobnie z końcem roku zwołamy walne zgromadzenie członków, żeby wybrało nowy zarząd. Każdy ma prawo się wykazać, a nie tylko narzekać za plecami – komentuje W. Skowroński.

Teraz najważniejsze są pieniądze

– Boli mnie serce, gdy widzę ukochany klub w takim stanie. Każdy potrafi tylko narzekać, ale pomóc nie ma komu. Brak jest ludzi zaangażowanych do pracy w zarządzie czy na rzecz klubu. W zarządzie Unii dużo się mówi, a mało potem robi. W tym problem. Ja przez 50 lat nie wziąłem od klubu ani złotówki. Teraz najważniejsze są pieniądze. Nikt nie chce poświęcać swojego czasu i pieniędzy. Dzisiaj, jak widzę, że Unia nie może zebrać składu na mecz, to czuję jakiś wstyd, ale zawsze będę z nimi sercem – zapewnia Bogdan Klockowski, spiker Unii Kunice, jej wieloletni działacz i były piłkarz.

Napisz komentarz »