REKLAMA

Sport

Czerwona kartka z kapelusza

Opublikowano 21 września 2018, autor: Małgorzata Fudali Hakman

Mecz Promienia Żary z Czarnymi Żagań, rozegrany na stadionie przy ulicy Zwycięzców w sobotnie popołudnie(15.09), przyciągnął wielu fanów piłki nożnej z Żar i Żagania.

Derby są zawsze meczami podwyższonego ryzyka zarówno na trybunach jak i na murawie. Tak było i tym razem. Od początku spotkania zawodnicy wzięli się ostro do roboty i na boisku iskrzyło. Niestety sędzia meczu Adam Grygorowicz nie dostroił się do poziomu widowiska. Było wiadomo, że oba zespoły będą walczyć do upadłego. Mecz był bardzo zacięty, a momentami nawet brutalny. W pierwszych 30 minutach arbiter pokazał 3 żółte kartki dla gości. Potem żółty kartonik zobaczył Marek Wolak za dyskusję z sędzią. Domagał się od arbitra czerwonej kartki dla zawodnika Czarnych za faul wyprostowaną nogą od tyłu. A. Grygorowicz był jednak innego zdania i pokazał tylko żółtą. Promień atakował lecz znów zawodziła skuteczność. Dogodne sytuacje mieli Marek Wolak oraz Paweł Danielewski.

Feralna 27 minuta

Potem nadeszła feralna 27 minuta. Po niedokładnym odegraniu piłki Żebrowskiego do Świdkiewicza z rzutu rożnego, ten ostatni goniąc futbolówkę trącił ją czubkami palców, a zawodnik Czarnych wywrócił się artystycznie na wysokości własnego pola karnego, metr od bocznej linii i 90 metrów od pola karnego żaran. Sędzia sięgnął po żółtą kartkę, ale po chwili wahania i konsultacji z bocznymi, którzy od całego zajścia byli około 50 metrów, zmienił zdanie i wyjął czerwoną. Ukarał pomocnika wykluczeniem z meczu za faul, którego nie było, czym wypaczył całe widowisko. Od tego momentu żaranie grali w dziesiątkę. Mimo to podopieczni Grzegorza Tychowskiego przeważali i stworzyli więcej sytuacji podbramkowych od rywala, który ograniczał się tylko do obrony i niegroźnych kontrataków. Okazję do zmiany wyniku miał w 90 minucie Marek Homik, ale przestrzelił będąc sam na sam z bramkarzem gości. Niestety żaranie znów nie popisali się skutecznością i mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Szkoda wysiłku obu drużyn, bo fatalna praca sędziego, który dorzucił jeszcze do ogólnego bilansu 4 żółte kartoniki, zepsuła kibicom widowisko, a zawodnicy mają prawo czuć się oszukani.

-To był naprawdę ciężki mecz. Uważam, że czerwona kartka ustawiła spotkanie. Sędzia nas skrzywdził. To nie był faul na czerwoną kartkę. Skoro pokazał czerwień dla Świtka, to wcześniej powinien pokazać czerwone kartki dla zawodników z Żagania za faul na Wolaku i Piechowiaku. Po czerwonej kartce musieliśmy się cofnąć i zabezpieczyć obronę i liczyć na kontrę. Zespół zagrał dobrze w obronie, ciężko pracował. Pomimo gry w osłabieniu stworzyliśmy sobie więcej sytuacji i uważam, że byliśmy zespołem lepszym. Szkoda dwóch punktów. Gramy dalej i myślimy o kolejnym meczu-podsumował Grzegorz Tychowski, trener Promienia.

– Zacznę od pracy sędziowskiej, bo to nie jest dramat, to jest kaplica. Łukasz Świdkiewicz dostaje czerwoną kartkę za liźnięcie faceta, a 10 minut wcześniej gość robi z tyłu sanki dwoma wyprostowanymi nogami i wali Wolaka po achillesach i dostaje „żółtko”. To jest z automatu czerwień. Sam mecz to typowa walka na każdym centymetrze boiska. Grając w 10-tkę byliśmy zespołem dominującym. Żagań stworzył jedną sytuację (Jankowski) i nic po za tym. Mnie osobiście cieszy kolejny mecz na zero. Mamy kilka kontuzji w zespole, ale gdy wszyscy się wyleczą, będziemy groźni dla rywali. Mamy swój cel, który musimy zrealizować – stwierdził Tomasz Kowalczyk, bramkarz Promienia Żary.

-To był mecz walki, kupa niepotrzebnych kartek. Co prawda to derby, ale za dużo tych kartoników pokazał sędzia, do tego ta czerwona…Cieszy, że zero z tyłu, niestety nie udało się nic strzelić. Promień zagrał dobry mecz i nie było widać, że gra jednego zawodnika mniej. Myśmy zagrali jakoś bojaźliwie z respektem dla lepszego rywala – powiedział po meczu Sebastian Horodyski, trener Czarnych.

Zarząd klubu Promień Żary złożył protest w sprawie otrzymania przez Łukasza Świdkiewicza czerwonej kartki, który zostanie rozpatrzony na najbliższym posiedzeniu Komisji Dyscypliny LZPN.

Napisz komentarz »