REKLAMA

Sport

Mistrz z Drożkowa

Opublikowano 21 września 2018, autor: Michalina Kozarowicz

Kamil Gromnicki ma dopiero 20 lat, ale od dawna odnosi sukcesy w kolarstwie. W niedzielę (16.09) wywalczył tytuł Mistrza Polski Amatorów.

„Regionalna”: Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z rowerem?

Kamil Gromnicki: Jeżdżę od 2010 roku, a ścigam się od 2014. W wyścigach amatorskich startuję od 2015 r. Wyścigi kolarskie zobaczyłem w telewizji i postanowiłem spróbować. Najpierw jeździłem sam, potem zapisałem się do klubu w Żaganiu. Po roku znów zacząłem jeździć na własną rękę.

Jakie były pierwsze wyścigi?

Jestem kolarzem szosowym i dość szybko zacząłem jeździć na dłuższych dystansach, np. na 100 km. Zdarza się jednak, że startuję też na 40-50 km i w wyścigach bazujących na zasadzie jazdy indywidualnej na czas. Wtedy pokonuje się ledwie 20 km, ale przy dużo większych prędkościach.

Jesteś sprinterem, góralem?

Jestem kolarzem typu all rider. Pojadę w każdym terenie. Chociaż nie ukrywam, że więcej przyjemności z jazdy dostarczają mi bardziej górzyste wyścigi. Lubię uciekać z peletonu, często odjeżdżam rywalom prowokując większe ucieczki lub samotnie jadąc do mety. Walka sprawia mi dużo frajdy.

Rower to dla Ciebie hobby czy marzysz o karierze zawodowca?

Rower to pasja i hobby. Choć z drugiej strony, na moim poziomie, hobby trzeba traktować na równi z zawodowstwem. W Polskim kolarstwie największym problemem są sponsorzy. Ja go nie mam i tylko tym różnię się od zawodowców. Sportowo nie ma między nami różnicy.

A gdybyś miał sponsora, pomyślałbyś o zawodowstwie?

Sponsor bardzo ułatwia starty. Koszt wyjazdu na zawody to jakieś 500 zł. Wlicza się w to cena wpisowego, dojazdu, jedzenia. Kolarz ze sponsorem nie martwi się finansami. Ma czystą głowę i może skoncentrować się na wynikach. A czysta głowa w sporcie to podstawa.

Co robisz poza jazdą na rowerze?

Jestem studentem 2 roku górnictwa i geologii na Politechnice Wrocławskiej. Rower to wspaniała pasja, jednak mam świadomość, że trzeba mieć zawód, który zapewni spokojną przyszłość.

Jak łączysz studia ze sportem?

Kalendarz zwykle układa się gładko. Kiedy rusza semestr zimowy, kończy się sezon rowerowy. Gorzej jest wiosną, gdy sesja pokrywa się z pierwszymi startami. Ale jak się coś kocha i ma się wsparcie bliskich, to wszystko można dobrze zorganizować. Ja mogę liczyć na moich rodziców. Bez nich nie udałoby mi się zajść tak daleko. Przez pierwsze dwa lata studiów wyjeżdżałem tylko z rodzicami – Małgorzatą i Karolem. Rodzice bardzo lubią spędzać ze mną czas na zawodach. Są moimi największymi kibicami.

Jak wyglądają Twoje treningi?

Zimą mam okres przygotowawczy. Pomimo mrozu potrafiłem spędzić na rowerze 4 godziny. No, ale jak trzeba, to trzeba. Nie mogę sobie pozwolić na wyjazd za granicę, by ćwiczyć w umiarkowanym klimacie, np. w Hiszpanii. Zimą skupiam się na ogólnorozwojówce. Stawiam na basen i siłownię. W sezonie koncentruję się na rowerze. Tygodniowo przejeżdżam około 400 km. To zależy od wyścigu, do którego się szykuję. Zazwyczaj jeżdżę po 40-50 km i robię ostre interwały. Wybieram sobie podjazd i przejeżdżam go 15 razy w określonym tempie.

W niedzielę (16.09) zdobyłeś tytuł mistrza Polski. Jak wrażenia?

Trasa liczyła 90 km i biegła po drogach w okolicach Sosnówki (okolice Jeleniej Góry). Pokonałem ten dystans w 2 godziny 51 minut. W zawodach wystartowało 120 osób. Wygrałem i udało mi się wywalczyć tytuł mistrza Polski w górskim kolarstwie szosowym w kategorii wiekowej do 29 lat. To zwycięstwo przyniosło mi wiele satysfakcji, ciężko pracowałem i to super uczucie, że się udało.

Jakie jest Twoje największe sportowe marzenie?

Chciałbym spróbować swoich sił w rywalizacji z zawodowcami. Chciałbym również wystartować w młodzieżowych mistrzostwach Polski. Usatysfakcjonowałoby mnie miejsce w pierwszej dziesiątce.

Napisz komentarz »