REKLAMA

Polityka

Buduje czy pomieszkuje?

Opublikowano 07 września 2018, autor: jb

Żarscy radni zdecydują, czy odwołać swojego kolegę Lesława Krzyżaka. Ale najpierw przeprowadzą „śledztwo”, żeby ustalić, gdzie faktycznie mieszka.

L. Krzyżak musi się tłumaczyć, bo pod koniec sierpnia dotarło do Rady Miasta pismo od byłej radnej, Barbary Litewki. Zarzuciła w nim, że L. Krzyżak mieszka na co dzień w Sieniawie Żarskiej, więc nie powinien być radnym w Żarach. Była radna wie, co mówi. W 2013 roku sama musiała tłumaczyć się z tego, gdzie nocuje, gdy radni z Klubu Tobie i Miastu razem z L. Krzyżakiem sugerowali, że nie mieszka ona w Żarach, tylko w Miłowicach. Radni głosowali nawet nad tym, czy pozbawić ją mandatu. Ani B. Litewka, ani czwórka pozostałych radnych z takimi samymi zarzutami (Sławomir Gaik, Roman Pogorzelec,Franciszek Wołowicz, Joanna Werstler-Wojtaszek) mandatu wtedy nie stracili.

– Skoro sprawa jest omawiana publicznie, ja też będą chciał się publicznie wypowiedzieć na najbliższej sesji 28 września – odpowiada Lesław Krzyżak. – Mam dom w Żarach, w którym mieszkam i dom w budowie. Napisałem to nawet w oświadczeniu majątkowym, które składane jest co roku. Takich domów w budowie mogę mieć przecież kilkanaście, co nie zmienia faktu, że moim stałym miejscem są Żary – uważa. – Dziwne dla mnie jest to, że ktoś czekał tyle czasu, żeby zwrócić na to uwagę. To ewidentne zagranie przed wyborami – dodaje radny.

 

Powołać świadków i komisję

O to, czy są podstawy do rozpoczynania sprawy pozbawienia mandatu L. Krzyżaka, przewodniczący Rady Miasta, Marian Popławski, pytał prawników Urzędu Miasta.

– Z konsultacji wynika, że byłyby podstawy do takiego postępowania. Zgodnie z Kodeksem Wyborczym, argument  o zameldowaniu w Żarach nie jest wystarczający, bo liczy się stan faktycznego zamieszkiwania – mówi przewodniczący. Ale swoje zdanie w tej sprawie ma. – Uważam, że zakończenie tej sprawy przed końcem kadencji może być trudne, bo zostało niewiele czasu. Nie chodzi mi o wyrzucanie kogoś z Rady Miasta na siłę, tylko o ustalenie stanu faktycznego. Trzeba byłoby powołać grupę radnych, która się tym zajmie, znaleźć ewentualnych świadków. Sprawa do czasu wyborów i tak może utknąć w próżni. Sam takiej decyzji o prowadzaniu postępowania nie podejmę. Wystąpię z prośbą o konsultację do szefów wszystkich klubów  i moich zastępców. Jeżeli taka będzie wola większości, to procedurę uruchomimy – tłumaczy M. Popławski.

Napisz komentarz »