REKLAMA

Sport

Promyczki walczyły do końca

Opublikowano 07 września 2018, autor: hakma

Późnym popołudniem, 5 września, piłkarki Promienia Żary zagrały mecz pucharowy z MUKS Zielona Góra. Zacięte spotkanie obie drużyny kończyły przy sztucznym świetle.

Mecz pierwszej rundy Pucharu Polski pomiędzy Promieniem Żary a MUKS Zielona Góra obfitował wiele sytuacji podbramkowych i zaciętych pojedynków.

Już w 5. minucie na listę strzelców wpisała się Oliwia Zakrzewska i podopieczne Roberta Dziadula prowadziły 1:0. Niestety potem strzelały już tylko rywalki. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:1 dla zielonogórzanek. Po przerwie żaranki jakby złapały wiatr w żagle. Śmielej atakowały, zdobywając przewagę w środku pola. Już w 46 minucie bramkę kontaktową strzeliła Ola Drozdowska.  Promyczki uwierzyły w końcu, że ten mecz mogą wygrać. Rzuciły się dosłownie na swoje rywalki. Niestety kosztem obrony własnej bramki. Po jednej z kontr, za faul w polu karnym na zielonogórzance, sędzia podyktował rzut karny, na szczęście niewykorzystany przez rywalki. Mecz zbliżał się ku końcowi, dlatego  miejscowe postawiły wszystko na jedną kartę. Gdy było 5 minut do końca meczu, do dośrodkowania Oli Drozdowskiej skoczyła Patrycja Gancarz. Musnęła piłkę głową i futbolówka wylądowała w siatce. Niestety sędzia nie uznał bramki, bo uznał, że żaranka faulowała  bramkarkę. W tym starciu ucierpiała zawodniczka  z Żar, której rywalka rozbiła głowę. Ratownicy z karetki, która zjawiła się błyskawicznie na boisku zszyli głowę zawodniczce i zabrali na rutynowe badania do szpitala. Wtedy w piłkarki z Żar wstąpiły nadludzkie siły i po pięknej indywidualnej akcji Andżela Kołpaczewska zdołała wyrównać. Niestety zabrakło czasu na wygranie meczu i sędzia zarządził dogrywkę. Niestety w dodatkowych 30 minutach to przyjezdne strzeliły więcej bramek i wygrały cały mecz 6:4.

– Dziewczyny zagrały bardzo dobre spotkanie. Wytrzymały kondycyjnie cały mecz i dogrywkę. Szkoda, że zabrakło czasu na dogonienie przeciwniczek, ale i tak jestem z nich bardzo zadowolony – skomentował Robert Dziadul, trener Promyczków.

Napisz komentarz »