REKLAMA
baner-jas

Aktualności, Wasze sprawy

„Kolejarz” ma 70 lat

Opublikowano 07 września 2018, autor: jb

70-lecie istnienia i dożynki świętowali działkowcy z ROD „Kolejarz” w Żarach w sobotę, 1.09.

Pamiątkowy puchar prezes ROD Edward Lewicki odebrał z rąk Rafała Hawryluka z okręgowego oddziału Polskiego Związku Działkowców w Zielonej Górze. -Jesteście nie tylko najstarszym ogrodem w Żarach, ale też jednym z najstarszych w całym regionie. W pełni wyposażony i piękny ROD jest świetną wizytówką dla miasta – mówił R. Hawryluk.

Ogród „Kolejarz” powstał w 1948 roku jako działki zakładowe PKP. Pierwsze były przy ul. Serbskiej i Pokoju, kolejne powstały przy ul. Zwycięzców. Pierwszym prezesem był Paweł Głowacz, a po nim funkcję tę pełnili Roland Pielech, Stanisław Kasperelewicz, Bogusław Korenik, Artur Musiał i E. Lewicki.

 

To coś wspaniałego

Działki początkowo przyznawane były tylko pracownikom kolei.

– My zaczynaliśmy 30 lat temu. Działkę otrzymaliśmy, gdy żona dostała pracę na kolei – wspomina E. Lewicki.

52 lata własną działkę uprawiała Janina Kolasa.

– Mąż pracował na kolei, teraz działkę przejął nasz syn, zresztą też pracownik kolei. Mieliśmy działkę łącznie w trzech lokalizacjach, dzisiaj jest o wiele ładniej niż na początku. Jak się mieszka w bloku, to taki kawałek miejsca z własną trawą, gdzie spokojnie można napić się kawy, to coś wspaniałego – mówi.

12 lat w „Kolejarzu” działkę ma Wiesława Przekota.

– Ten rok może był troszkę słabszy przez suszę, ale zawsze jest gdzie wyjść z domu. Mieszkam na Męczenników, codziennie przyjeżdżam na działkę rowerem – mówi.

Działkowcem od 43 lat jest Regina Kuźniak.

– Jak żył mój mąż, to on uwielbiał działkę, a potem mi też się spodobało. Codziennie przychodzę, bo co mam sama w domu robić? Mam multum kwiatów. Jak ktoś pochwali, że ładne, to od razu robi mi się przyjemnie. Mam też prawie wszystkie warzywa. Pietruszka i marchewka zazwyczaj mi się udają najlepiej – przyznaje.

Działkę od 15 lat uprawiają Balbina i Józef Sikora.

– Jak się zaczyna sezon wiosną, ja jestem na działce już nawet przed godz. 5:00 rano, żeby podlewać. Mieliśmy w tym roku piękne pomidory, jabłka, astry, róże. Dzięki całej naszej pracy w lato, mamy na zimę tylko ekologiczne przetwory, bo wszystko z naszych warzyw i owoców – mówi pani Balbina.

– Ja w sezonie to sporadycznie jestem w domu – śmieje się wiceprezes ROD Janusz Sieczkowski, który działkę uprawia od 30 lat. – Mam tu ciszę i spokój – dodaje.

 

Które wytną?

Dziś „Kolejarz” ma 178 działek.

– Nie mamy żadnych wolnych miejsc. Gdy tylko jakaś działka się zwolni, od razu mamy przynajmniej trzy podania od osób. Jako pierwsi doprowadziliśmy prąd do działek, mamy wodę z miejskiego wodociągu, spory teren mamy już monitorowany. Wiele już tu przeszliśmy, łącznie z pożarem świetlicy, którą potem sami działkowcy odbudowali. Nikt nie brał za to pieniędzy – wymienia E. Lewicki. 

Działkowcy przejmują się wycinką drzew, którą wykonuje PKP. Pod topór mają iść wszystkie drzewa, które rosną 15 metrów od linii kolejowych.

– Liczyliśmy, że u nas około 30 działkowców musiałoby wycinać swoje drzewka, choć taka mała śliwka czy jabłonka, nawet jak się przewróci, to do torów kolejowych nie doleci. Interesuje nas też, co PKP zrobi z topolami, sadzonymi tuż po wojnie przy głównej alejce na ul. Zwycięzców. One są posadzone ponad 15 metrów od torów, ale same mają powyżej 20 metrów wysokości, jak się przewrócą, to wtedy będzie problem – dodaje J. Sieczkowski.

Na potańcówce z okazji dożynek działkowcy bawili się do godz. 22:00.

Napisz komentarz »