REKLAMA

Sport

Atak z dyńki i wyprostowaną nogą

Opublikowano 31 sierpnia 2018, autor: Małgorzata Fudali Hakman

No i się zaczęło. Rozgrywki wznowiła popularna „bundesliga”. Tradycyjnie emocji nie brakowało.

W meczu drugich drużyn Budowlanych Lubsko i Promienia Żary iskrzyło na początku i na końcu. Dzień wcześniej w derbach pierwszych zespołów lepszy okazał się Promień i lubszczanie pałali żądzą odwetu. Od początku przycisnęli gospodarzy i po 20 minutach prowadzili już 2:0. Ci jednak otrząsnęli się i skutecznie zaatakowali aplikując Budowlanym dwie bramki. Remis do przerwy dokładnie odzwierciedlał to, co działo się na boisku. W drugiej połowie Promień miał przewagę, bo z gości zeszło trochę powietrze i kondycyjnie nie dawali rady, wszak przyjechali tylko w jedenastu. Podopieczni Dariusza Piechowiaka dorzucili jeszcze dwie bramki i spokojnie czekali na ostatni gwizdek arbitra. Tuż przed końcem spotkania Budowlanym udało się strzelić gola kontaktowego. Wstąpiła w nich też duża agresja. Rzucili się rywalom do gardeł. Robert Ściłba zaprawił z „Zidana” (z głowy) najmłodszego na boisku 16-letniego Krzyśka Jurkowskiego, który z wielką śliwą na czole domagał się od sędziego sprawiedliwości. Niestety arbiter stwierdził, że tego nie widział. Mecz po przepychankach i dwóch żółtych kartkach skończył się wynikiem 4:3 dla Promienia.

W innym spotkaniu WKS Łaz wygrał z Iskrą Jabłoniec 3:2. Tam zaczerwieniło się od początku i to nie tylko za sprawą strojów piłkarzy. Za faul wyprostowaną nogą z boiska wyleciał Krystian Gruszecki. Spotkanie mimo osłabienia gospodarzy, a raczej gości, którzy użyczyli swojego boiska WKS-owi, było bardzo wyrównane. Łazowianie strzelili jedną bramkę więcej. Wygrali 3:2.

Napisz komentarz »