REKLAMA

Sport

Drużyna pierścienia

Opublikowano 31 sierpnia 2018, autor: Małgorzata Fudali Hakman

Będzie o kibicach.

O tym jak tworzą opowieści z krypty o zabarwieniu fantastyczno naukowym. Ale do rzeczy. Na ostatnim meczu Unii Kunice przeprowadziłam wielce pouczającą i o dziwo miła rozmowę z jednym z kibiców Unii. Pan na oko 65 lat całym sercem trwał przy swojej drużynie choć dostawała smary i pewnie dostawać będzie. Kuniczanom się ostatnio nie wiedzie, ale kibiców ma naprawdę wiernych. Nie dadzą powiedzieć na swoich piłkarzy złego słowa. To samo było w Lubsku. Budowlani spadli z piedestału i lotem koszącym wylądowali w okręgówce, a zanosi się niestety na spadek jeszcze niżej. Nie słyszałam z trybun żadnych gwizdów, narzekania czy wyzwisk. Drużyna jest taka jaka jest. Ludzie to widza i na pewno ich to boli, ale trwają przy swoich jak wierne psy. Kibice aspirującego do awansu Piasta Iłowa jeżdżą na mecze swojego zespołu. Tworzą silną grupę fanów, która jest z piłkarzami na dobre i złe. Na szczęście teraz na dobre, ale nie sadzę, że jak przegrają jeden mecz odwrócą się od nich, bo okazali słabość. Na meczach A czy B klasy jest może trochę inaczej. Tam nikt nie przebiera w środkach werbalnych tak jak nikt się nie certoli na boisku. Twarda i męska gra od pierwszego do ostatniego gwizdka, a wśród kibiców niewybredne rady okraszone bogatym słownictwem prosto z rynsztoka. Ale tam nikt się nie obraża. Każdy wie gdzie jest. To nie herbatka u królowej. Może słownik synonimów jest nieznaną pozycją na liście lektur tych ludzi, ale sercem są za swoimi, bo tak trzeba.

Promień Żary ma jako jedyny w okolicy fanklub. Zorganizowani kibice zajmują specjalny sektor na stadionie i choć obstawiany systematycznie przez policję, jest najgłośniejszym i najmocniejszym punktem zespołu. Na meczach dają siebie wszystko. Nieraz nawet więcej niż piłkarze. I nie o nich chciałam napisać. W Żarach są bowiem naprawdę pseudokibice. Emeryci ze średnią wieku ponad 65 lat wiedza o drużynie wszystko. Z pewnością mieli już informacje o życiu prenatalnym każdego piłkarza. Wiedza ile mają lat, ile ważą i mierzą wzrostu. Ile zarabiają i ile wydają. Szczerze mówiąc ja na miejscu piłkarzy zaczęłabym się jąkać na ich widok. Chodzą na wszystkie treningi i bacznie obserwują każdy krok zawodników. Są lepsi niż CBŚ i FBI razem wzięte. Nieraz mam wrażenie, że założyli każdemu kartotekę i działają jak IPN. Potrafią bowiem wyciągać informacje sprzed 30-40 lat. Zaczynając od słów: A pamiętasz Bronek…? No i ich pełne „swady i celnych uwag” komentarze na meczach. Aż mam dreszcze jak tego słucham. Panowie, choć oczywiście nie posiadają doświadczenia trenerskiego ani piłkarskiego, wygłaszają tyrady na temat oglądanych sytuacji meczowych. Słyszą to wszyscy w promieniu kilometra, bo panowie głos mają donośny i czują nieodpartą potrzebę podzielenia się swoją „wiedzą” z innymi. I tak: Trener jest do dupy. Każdy jest. Poprzedni też był, a jeszcze wcześniejszego zaszczuli tak, że podał się do dymisji. Potem przychodzi czas na piłkarzy: Co to za drużyna? Jak oni grają? To same dziadki bez formy. Trzeba ich wszystkich wywalić i wziąć innych. Najlepiej z Bundesligi. Co z tego, że za ciężką kasę. Przecież klub ma szmalu jak lodu. Niech płaci. Nawet wygrane mecze ich nie cieszą. Przecież mogą wygrywać lepiej sto razy, a nawet milion. Kwitnie literatura fantasy. Drużyna Pierścienia daje czadu na trybunach, plując jadem na wszystko co się dzieje w klubie, na meczach i treningach. Dziadki dobrze się bawią, pławiąc w sosiku samouwielbienia. Że tacy mądrzy i tak się świetnie znają. I jeszcze perfidnie twierdzą, że oni przecież chcą pomóc, tylko nikt im nie pozwala. Jeżeli pomoc ma wyglądać w ten sposób, to nie ma co się dziwić, że wszyscy mają na ich widok odruch wymiotny. Ja od niedzieli też. Wcześniej wzbudzali tylko moją litość. Żal mi ich było. Bo to frustraci nie mający, co ze sobą zrobić na emeryturze. Ale teraz naprawdę przegięli. Nie będę miała żadnej litości.

Napisz komentarz »