REKLAMA

Wasze sprawy

Działkowcom też wyrżną drzewa

Opublikowano 17 sierpnia 2018, autor: bj

Część drzew już wyrżnęli, reszta wkrótce zniknie. Pod topór mają iść nawet najmniejsze drzewa owocowe, jeżeli tylko rosną bliżej niż 15 metrów od torów.

Do kolejnej tury wycinki przymierza się PKP PLK. Kolej wytnie wszystkie w naszym regionie, które rosną bliżej niż 15 metrów od torów. Bez wyjątków. Nieważne, czy rosną na działce miejskiej, czy prywatnej. Pod topór pójść mają nawet niewysokie drzewka owocowe na działkach położonych wzdłuż torów kolejowych.

– Wycinane będą drzewa na terenie gmin leżących w obrębie 80 km linii Łódź Kaliska-Tuplice – wyjaśnia Zbigniew Wolny z biura komunikacji i promocji PKP PLK. – W przepisach, które nas do tego zobowiązują, nie ma wyłączeń, które by to uniemożliwiały, więc drzewa owocowe również podlegają wycince – zastrzega Z. Wolny.

My na to nie pozwolimy!

To szok dla osób, które uprawiają działki na Rodzinnych Ogrodach działkowych.

– Działkowcy nic o tym nie wiedzą! Do tej pory nikt się z nami nie kontaktował – mówi Edward Lewicki, prezes „Kolejarza”. Nie ukrywa emocji: – Zresztą kto ich tu do nas na działki wpuści? My na to na pewno nie pozwolimy.

Na „Kolejarzu”, w pasie 15 metrów od torów, znajduje się co najmniej kilkanaście działek przy ul. Męczenników Oświęcimskich i Moniuszki, kolejne tyle przy ul. Pokoju.

– A przecież ludzie o to latami dbają. W tym roku jest tyle owoców. Jak można to tak po prostu zniszczyć? – mówi E. Lewicki.

Dęby wyrżnęli, topoli nie chcą

Kolej jest jednak nie ugięta, bo – jak się dowiadujemy – Urząd Transportu Kolejowego już szykuje się do nakładania kar.

– Jesteśmy zobowiązani do przestrzegania przepisów ustawy o transporcie kolejowym, które nakładają na zarządcę infrastruktury nakaz usunięcia drzew i krzewów stwarzających zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu kolejowego. Oznacza to, że każde usytuowanie drzew w odległości mniejszej niż 15 m od osi skrajnego toru kolejowego powoduje zagrożenie bezpieczeństwa ruchu kolejowego. Obowiązkiem naszym jako zarządcy kolejowego jest czuwanie, aby odległości te były zachowane – argumentuje Z. Wolny.

– Od lat prosimy, by kolej usunęła topole usytuowane tuż przy naszym płocie. I nasze pisma ignorują, choć jedną z nich wiatr przewrócił i uszkodził ogrodzenie. Ale dęby, lipy powycinali i pełno gałęzi pod płotem pozostawiali. W głowie się nie mieści, że teraz ludziom na działki chcą wchodzić – denerwuje się E. Lewicki. I przekonuje, że to nie jest tylko problem działkowców. – Dla nas działki są jak oaza, a dla mieszkańców to takie zielone płuca miasta. Nasze ogrody są w centrum, gdzie jest mnóstwo samochodów, Kronopol. To jak można dopuścić, by niszczyć zieleń, która jeszcze jest? – denerwuje się E. Lewicki. I zapowiada, że w sprawie wycinki zostanie zwołane walne zgromadzenie. – Wtedy wspólnie zdecydujemy, ale na pewno nie zamierzamy się poddać – deklaruje E. Lewicki.

Napisz komentarz »