REKLAMA

Zdrowie

Toksyczne poletko

Opublikowano 17 sierpnia 2018, autor: bj

Trujący barszcz Sosnowskiego pojawia się co i rusz na ścieżce pomiędzy osiedlem domów w Żarach. Drogę do sklepu, sądu czy szpitala skracają sobie tędy i dzieci, i dorośli.

Spora plantacja niebezpiecznego barszczu Sosnowskiego pojawiła się tuż przy ścieżce prowadzącej od ul. Zielonogórskiej w kierunku ul. Chełmońskiego. Z tego skrótu korzystają chętnie mieszkańcy dzielnicy lotnisko w drodze do sądu, szpitala czy szkoły, a także okolicznych domów, idąc na zakupy do Dino.

Rośliny nie są zbyt wysokie, maksymalnie półmetrowe. Z relacji mieszkańców wynika, że zostały miesiąc wcześniej wykarczowane przez pracowników Pekomu. Na wiele się to jednak zdało.

– Czymś popryskali, ale tylko niektóre liście trochę zżółkły. I rośnie to znowu na całego. A w tym rejonie naprawdę chodzi dużo ludzi. A jak one są takie niewysokie, to nawet nie wszyscy mogą się zorientować, że to ten parzący barszcz – opowiada pan Piotr, którego spotykamy na spacerze w tej okolicy.

Bardzo niebezpieczny

Barszcz Sosnowskiego to roślina silnie toksyczna. Objawy oparzeń pojawiają się od pół godziny do dwóch godzin od kontaktu. Mogą być silniejsze w zależności od wrażliwości poparzonej osoby, a także od wysokiej temperatury i wilgotności powietrza. Barszcz najbardziej niebezpieczny jest dla alergików, bo wydziela substancje chemiczne, które mogą powodować powstawanie pęcherzy, owrzodzeń, a nawet martwicę tkanek.

– W takiej sytuacji konieczny jest przeszczep skóry. I zdarza się, że musimy to wykonywać – mówi Piotr Sopolski, specjalista chirurg z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach  Śląskich.

W ciągu doby od poparzenia nasila się zaczerwienienie skóry, pojawiają się pęcherze z płynem surowiczym. Stan zapalny utrzymuje się mniej więcej przez trzy dni. Po tygodniu poparzone miejsca ciemnieją, a ślad ten pozostaje nawet przez kilka miesięcy. Na ciele zazwyczaj powstają blizny. W skrajnych sytuacjach zachodzi konieczność amputacji.

Poza mocnymi poparzeniami, pojawić się mogą podrażnienia dróg oddechowych, nudności, wymioty, bóle głowy i zapalenie spojówek.

– To, co powinniśmy zrobić zaraz po kontakcie z rośliną, to obficie spłukać się wodą. Najlepsza jest woda z mydłem i dłuższe w niej moczenie, ale już użycie zwykłej wody powinno być naszą pierwszą reakcją – radzi P. Sopolski.

Dzwonić na Straż Miejską

O walkę z niebezpiecznym zielskiem w miejscu, gdzie przechodzi codziennie sporo ludzi, pytamy w Pekomie.

–  Robimy, co jest możliwe. Profesjonalne firmy usuwają barszcz poprzez wkopywanie się w grunt aż po korzenie. Pytanie tylko, co robią z tym gruntem? – zastanawia się Diana Niedźwiecka, prezeska Pekomu.

Co powinien zrobić mieszkaniec, który spotyka na swojej drodze toksyczny chwast.

– Najwłaściwszą reakcją jest poinformowanie Straży Miejskiej. My zazwyczaj wówczas otrzymujemy zlecenie z miasta – wyjaśnia D. Niedźwiecka.

Radzimy więc wpisać do telefonów numer do strażników miejskich – 68 470 83 27 lub 986.

W sprawie trującej rośliny interweniowaliśmy w Urzędzie Miasta. Po naszym zapytaniu, otrzymaliśmy zapewnienie, że barszcz został usunięty. Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem skutecznie i że nie odrośnie jak poprzednio.

   

Napisz komentarz »