REKLAMA

Sport

Dla kibiców jest bohaterem

Opublikowano 17 sierpnia 2018, autor: TR

Zaledwie dwie setne sekundy! Tyle zabrakło Michałowi Rozmysowi do zdobycia brązowego medalu na Mistrzostwach Europy w lekkiej atletyce w Berlinie. Dopingować go w finale biegu na 800 metrów z Lubska pojechał pełen autokar kibiców, a za nim samochody i motocykle.

Bieganie Michał rozpoczął w Lubsku, po parku i po ulicach. W sport wciągnął go lubski maratończyk, Wiesław Pastuszka.

– Michał był zawsze solidny w treningu. Ma charakter do tego sportu. Zaczynał jako uczeń szkoły średniej, ale szybko mnie zostawił w tyle i nie zdecydował się na długie biegi, ale na dystanse od 800 do 1.500 metrów ? wspomina pierwszy trener.

W 2017 roku w czasie Mistrzostw Świata w Londynie biegacz z Lubska walczył o miejsce w finale, ale skończyło na półfinale na 800 i 1.500 metrów. Nie zniechęciło to ani Michała, ani jego kibiców. Przeciwnie.

W tym roku sportowiec, po skończeniu 23 lat, startuje już tylko w zawodach seniorskich.

– Ja też biegałem, ale to były inne realia. Rodzice ciężko pracowali i sport zakończył się na poziomie szkolnym. Jednak geny przetrwały. Michał zaczął w Lubsku, potem na studiach w Szczecinie. Trenował i pisał o wsparcie finansowe do wielu firm, aż przez kolegę z pokoju na studiach trafił pod skrzydła żarskiego „Magorexu” i jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Apetyt na wysokie miejsce Michała rósł razem z jego kolejnymi biegami i wywalczeniem minimum gwarantującego start na Mistrzostwach Europy w Berlinie ? opowiada ojciec Michała, Jan Rozmys. – Michał nie wiedział, że szykujemy taką dużą ekipę kibiców. Nie chcieliśmy go stresować wiadomością, że jedziemy na finał ? dodaje.

 

Dużo ich, nie mogę ich zawieść

Do Berlina na sobotni (14 sierpnia) finał w biegu na 800 metrów z Lubska pojechał pełny autokar kibiców, a za nim samochody i motocykle. Wszyscy ubrani w koszulki z wizerunkiem lubskiego biegacza i przystrojeni w biało-czerwone kapelusze.

W biegu na 800 metrów startowało trzech Polaków. Zwyciężył Adam Kszczot. Michał wpadł na metę i już wydawało się, że będzie brąz. Niestety, po weryfikacji przez fotokomórkę, okazało się, że do medalu zabrakło zaledwie 0,2 setne sekundy.

– Po tych emocjach jeszcze do siebie dochodzę. Kiedy przyleciałem do Berlina, wiedziałem, że jestem w świetnej formie, którą wypracowaliśmy z trenerem Jackiem Kostrzebą. Najbardziej stresowałem się biegiem eliminacyjnym. Byłem w pierwszej serii, co wywierało na mnie presję wejścia do półfinału z miejsc 1-3. To była walka o honor. Po eliminacjach odetchnąłem. Półfinał był walką o marzenia ? opowiada Michał. – Kiedy udało mi się wejść, byłem przeszczęśliwy i dumny. Jeśli chodzi o finał, chciałem się jak najlepiej pokazać. Powalczyć i dać z siebie 100%. Kiedy wyszedłem na stadion, zobaczyłem szczególnie wyróżniającą się grupę kibiców. Biało-czerwone flagi, kapelusze, okrzyki i napis. Moje nazwisko. Pomyślałem: „Dużo ich, nie mogę ich zawieść”. Wierzyłem do samego końca, że mogę wywalczyć medal. Niestety, zabrakło dwie setne sekundy. Wywalczyłem czwarte miejsce, co jest moim największym osiągnięciem do tej pory.

Po biegu Michał szybko poszedł na trybunę, żeby podziękować swoim kibicom.

– Dla nich przygotuję się jak najlepiej do kolejnej imprezy. Za rok Mistrzostwa Świata w Doha w bardzo trudnych warunkach. Za dwa lata Igrzyska Olimpijskie… To są jeszcze marzenia, ale na wyciągnięcie ręki ? obiecuje biegacz z Lubska.

Emocji do dziś nie może opanować mama Michała.

– Ciężko opowiedzieć to, co czułam na stadionie. Michał dopiero skończył 23 lata. Kariera przed nim. Dziesięć lat temu Adam Kszczot też wywalczył srebro na mistrzostwach Europy. To Michała wzór, ale i rywal. Wierzę, że w 2020 roku na olimpiadzie w Tokio Michał stanie na podium ? podsumowuje mama Michała, Małgorzata Rozmys.

Napisz komentarz »