REKLAMA

Wasze sprawy

Szczurów i smrodu nie chcemy!

Opublikowano 17 sierpnia 2018, autor: bj

Grzmieli na zebraniu w sprawie budowy biogazowni mieszkańcy Bieniowa (gm. Żary). I zapowiedzieli, że w razie potrzeby zablokują wieś.

Budowy biogazowni obawiają się mieszkańcy Bieniowa (gm. Żary). Na zebranie w poniedziałek, 13.08., w tej sprawie przyszli tak licznie, że trzeba było przynieść ławę z przedsionka, bo zabrakło krzeseł. Część osób i tak stała.

– Nie myślcie, że przyjechałem tu dlatego, że chcę was do tego przekonywać. Mnie biogazownia potrzebna nie jest. Gmina obejdzie się bez tego podatku – zapewniał mieszkańców Bieniowa Leszek Mrożek, wójt gminy. Dostał za to burzę oklasków. 

Poza nim na spotkaniu pojawił się Karol Jarzyna, przedstawiciel firmy Dynamic Biogas z Poznania, która jest właścicielem technologii biogazowni.

– Państwo pewnie w większości nigdy nie widzieli biogazowni, która kojarzy wam się głównie… – zaczął K. Jarzyna.

-Ze smrodem! – przerwał mu ktoś z sali.

K. Jarzyna niezrażony opowiadał, że najbliższa taka instalacja znajduje się w Sieńsku (gm. Gubin). – Tam pracują na kukurydzy i oborniku. Spółka, która chce tu budować biogazownię rolniczą, nazywa się Biogazownia Bieniów. Występujemy o wykorzystanie do tego celu kiszonek, traw, odpadów z produkcji rolniczej. Budujemy obecnie w kraju 17 biogazowni, 3 z nich już działają. Dwie z nich spalają gaz w silnikach, ciepło przy tym wytwarzane kierowane jest do ogrzewania pobliskich budynków. Inwestor sam doprowadził do nich linię. Mieszkańcy płacą roczny ryczałt w kwocie 200 zł, tylko za koszty związane z przepompowaniem ciepła. To na pewno na ich korzyść – zachęcał K. Jarzyna.

Odpowiadały mu głos z sali: – Niech pan nam oczu nie mydli.

Jak choroba popromienna

– W polskim prawodawstwie nie ma czegoś takiego jak biogazownia rolnicza. A grunty, na których ma być zlokalizowana, należą do klasy III. Wymagany jest wniosek o wyłączenie takiej ziemi spod produkcji rolnej. Ale inwestor złożył tylko wniosek o warunki zabudowy – zastrzegała Edyta Ciecierska, kierowniczka referatu ochrony środowiska w Urzędzie Gminy w Żarach.

– W przepisach prawa budowlanego rzeczywiście nie ma takiego sformułowania, ale mówi o tym nowa ustawa podpisana przez prezydenta – bronił się K. Jarzyna.

-Słowo „rolnicza” pozwala na ominięcie pewnych przepisów. Można sobie jednak wyobrazić boksy z kiszonką w takich temperaturach jak obecnie – mówił L. Mrożek.

– Trzeba pamiętać, że przechowywanie kiszonek to jedno, drugie to transport przez wieś. To po prostu śmierdzi, gdy jest przewożone – zaznaczała E. Ciecierska.

– A czemu państwo wystąpili z wnioskiem o moc do 499 kV? – pytała Bożena Kufel, mieszkanka Bieniowa.

– Bo zgodnie z nową ustawą małe biogazownie mają preferencje, mogą korzystać ze wsparcia, mają dodatkowe finansowanie… – zaczął tłumaczyć K. Jarzyna.

– Niestety, ta ustawa, która promuje ekologiczną energetykę, w ciągu roku podatkowego zmieniła reguły. Co jest ewenementem. I już zabrakło nam 700 tys. zł z podatków od wiatraków. Co do biogazowni, gdyby moc była powyżej 500 kV, to inwestor musiałby załatwić decyzję środowiskową, a dzięki temu ograniczeniu, nie ma takiego obowiązku – nie ukrywał irytacji L. Mrożek.

– A skażenie środowiska nie zna granic. To jak choroba popromienna. Czemu nie wybraliście terenu, gdzie diabeł mówi dobranoc? My mamy przykład Kronopolu. Zakład jest w mieście. Prawników biorą nie po to, żeby przestrzegać przepisów, ale by je sprytnie omijać. To prostu rabunkowa gospodarka – denerwowała się B. Kufel.

– To teren popegeerowski, bardzo blisko zabudowań. My nie odżegnujemy się od takiej inwestycji. Tym bardziej, że ta ustawa zakłada, że taka biogazownia ma powstać w każdej gminie. Ale nie tuż obok zabudowań. Choć oczywiście rozumiemy, że te grunty inwestor już ma, a od gminy działkę musiałby kupić – mówił L. Mrożek.

Mają dość

– My już dość pegeeru i masy szczurów – denerwowała się Elżbieta Stachowska i pokazywała numer gazety „Regionalnej” z materiałem dotyczącym podobnej inwestycji w Suchej Dolnej (gm. Niegosławice). Wspierał ją Zbigniew Kowalczewski.

– Jak jesteście z Poznania, to sobie to tam budujcie. To dziwne, że kapitał spółki to zaledwie 5 tys. zł – mówił pan Zbigniew.

Z tyłu sali słychać było okrzyki: „Jak będzie trzeba, wszyscy przyjdziemy i to zablokujemy”.

– Kapitał jest zwiększany po uzyskaniu pozwoleń. Ale na siłę pomysłu nie będziemy forsować, jeśli jest taki opór mieszkańców. Trudno mi coś deklarować, ale państwa stanowisko przekażę inwestorowi – deklarował K. Jarzyna.

L. Mrożek zapowiedział konsultacje społeczne.

– Pani sołtys rozprowadzi wśród państwa ankiety. Bo od negatywnej decyzji inwestor może się odwołać, więc chodzi o to, żebym miał dokumenty dotyczące waszego stanowiska. Jeżeli rzeczywiście się wycofają, to dokumentacja pozostanie w archiwum. My mamy już jazdę z wiatrakami. Nie chcemy sytuacji, że będziemy mieli w gminie energię odnawialną, tylko ludzie nie będą chcieli tutaj mieszkać – skończył L. Mrożek.

Napisz komentarz »