REKLAMA

Polityka

Jeśli przegram, będę mocno rozczarowana

Opublikowano 17 sierpnia 2018, autor: Michalina Kozarowicz

Katarzyna Kromp (36 l.), jedyna kobieta wójt w powiecie żarskim, nie ukrywa, że chce zostać na stanowisku. Tłumaczy, dlaczego wielka hałda odpadów nie zniknęła z centrum Tuplic i dlaczego krytycznie podchodziła do nauczycieli. Zdradza też, że jej marzeniem jest zorganizowanie w Tuplicach festiwalu muzycznego na skalę ogólnopolską.

„Regionalna” Jaka jest pani największa porażka z kampanii wyborczej, czego nie udało się zrealizować?

Katarzyna Kromp, wójt gminy Tuplice:  Porażka? Takie słowo w moim słowniku nie istnieje. Porażki trzeba przekuwać w sukcesy. Z moich obietnic wyborczych nie udało się zrealizować jedynie modernizacji oświetlenia ulicznego na ledowe. Ale to nie z powodu mojego zaniedbania, a czystego rachunku ekonomicznego. Kosztorys modernizacji oświetlenia sprzed trzech lat opiewał na 1.200.000 tys. zł. Wzięliśmy to z radnymi na przeczekanie i graliśmy na zwłokę, dzisiaj ten kosztorys jest aż o 650 tys. zł mniejszy. Czy to więc porażka, że zrezygnowaliśmy z tej inwestycji w 2015 roku? Poza tym, jest jeszcze jedna kwestia, nie wszystkie lampy należą do gminy, a po spłacie inwestycji przeszłyby na własność Enei. Inwestowanie więc w nie swój majątek to już dzisiaj spore ryzyko. Miała na początku roku być podjęta ustawa, która kwestie te ureguluje, ale jak dotąd cisza. Zatem czekamy. Chociaż jesteśmy już po inwentaryzacji i mamy opracowany nowy plan oświetlenia gminy.

Co z hałdą odpadów w Tuplicach? Miała zniknąć już wiele miesięcy temu, jednak wciąż straszy.

Mam co do niej mieszane uczucia. Być może ta hałda mogłaby zniknąć jakiś czas temu, gdybym przystąpiła do rozmów i dała zgodę, żeby była tu przetwarzana. Nie chcę tego zrobić, bo wiązałoby się to z pyleniem. Ktoś zapomniał wydając pozwolenia, że znajdujemy się na terenie chronionym i zgodnie z ustawą o ochronie środowiska, tu nawet nie mogłaby powstać taka instalacja. Hałda leży i nic się z nią nie dzieje, ale to nie tak, że nic się z nią nie dzieje administracyjnie. Ostatni kontakt z Generalną Inspekcją Ochrony Środowiska mamy z zeszłego miesiąca. Na poziomie ministerialnym wydano nakaz usunięcia hałdy, ponieważ odpady wjechały do naszego kraju nielegalnie. Strona niemiecka skorzystała z prawa i się odwołała. Mamy świadomość, że to może jeszcze trochę potrwać. Jednakże sam nakaz usunięcia jest już dla nas bardzo dobrą wiadomością. Należy też pamiętać, że sprawa, odkąd weszła na szczebel ministerialny, jest poza moimi kompetencjami.

W kampanii wyborczej przedstawiała się pani jako specjalista od pozyskiwania funduszy unijnych. Jak duże pieniądze udało się ściągnąć do Tuplic?

Dostaliśmy dofinansowanie do wszystkich projektów, w których ubiegaliśmy się o pozyskanie funduszy z Unii Europejskiej. Poza moim programem wyborczym była aż na taką skale prowadzona modernizacja placówek oświaty. Nie znałam tego środowiska i jego potrzeb. Przyznaję też, że początkowo nawet krytycznie patrzyłam na naszą szkołę i przedszkole, mając gdzieś z tyłu głowy tę powszechnie panującą opinie o oświacie. Wchodząc jednak w środowisko, poznając je, zmieniłam zdanie. Widzę w tych ludziach potencjał. W sumie trafiło tam ok. 4 mln zł na termomodernizację tych dwóch placówek i kolejny milion na całkowity remont przedszkola. Termomodernizacja budynków użyteczności publicznej to w sumie 4,5 mln zł, drogi – 3 mln zł, modernizacja oczyszczalni – ok. 3 mln zł, budowa przydomowych oczyszczalni ścieków – ponad 1 mln zł. To tylko część z realizowanych przez nas teraz zadań. W przeliczeniu na jednego mieszkańca to chyba najlepszy wynik w powiecie.

Zawalczy pani o kolejną kadencję?

Nie ukrywam, że wystartuję w wyborach. Nie będę jednak walczyć na siłę. Mam zakaz od rodziny robienia kampanii wyborczej. No bo tak naprawdę, moja kampania rozpoczęła się pierwszego dnia po zaprzysiężeniu. Jeśli mieszkańcy uczciwie ocenią moją, naszą prace, to jestem spokojna o wynik. Aczkolwiek stąpam twardo po ziemi i mam świadomość, że łaska pańska na pstrym koniu jedzie. 

Jak nie wójt, to kto?

Zawsze jest jakiś plan B. Świat jest cudowny i daje nam tyle możliwości. Nie boję się więc, że mogę przegrać. Syndrom oderwania od koryta w ogóle mi nie grozi. Oczywiście jeśli już by się tak stało, to będę mocno rozczarowana. Wiem, ile mnie te cztery lata kosztowały, ile dałam z siebie. Jednak ani nie martwię się o pracę, ani jej się nie boję. Mogę pracować wszędzie, nawet na produkcji w Niemczech, jak sporo ludzi z mojej gminy. Pieniądze takie same, jakie ma wójt, a głowa za to o ile spokojniejsza. Poza tym… ja jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa.

 Czym chciałaby się pani zająć w kolejnej kadencji?

 To nie jest mój plan wyborczy, ale chciałabym postawić głównie na drogi. Dużo moglibyśmy zrobić sami, ale… nie mamy sprzętu do pracy. Kosiarek, równiarek, tym podobnych. Nasz referat komunalny dosłownie kuleje i boli mnie to, że my nie mamy nawet dobrego ciągnika. To lata zaniedbań. A trzeba przyznać, że ludzie szybciej zauważą nieskoszoną trawę niż nową oczyszczalnie za parę milionów. I mają do tego prawo, mają prawo oczekiwać i wymagać. Dlatego kolejna kadencja to głównie takie zadania. Bo po zakończeniu obecnie realizowanych projektów, będziemy mieli już praktycznie wszystko. Zostaną nam drogi i modernizacja oświetlenia. Chciałbym też postawić na promocję gminy i turystykę. To wymaga jednak sporego zaangażowania czasowego ze strony Urzędu Gminy. Czas wyruszyć na Litwę, Węgry i uczyć się od najlepszych. Jest w gminie parę osób, które mają i pomysły, i doświadczenie i aż tupią nogami, że chcą coś zrobić w tym kierunku, a nam brakuje rąk do pracy. Chciałbym również, aby ośrodek kultury zaczął żyć, chociaż to mi jest najbardziej wypominane. Myślę o zorganizowaniu dużego festiwalu, który byłby cykliczną imprezą w Tuplicach. Mam pomysł, mam za sobą już paru sponsorów i możliwości bardzo dużej promocji na skalę ogólnopolską. We wrześniu ogłosimy konkurs na specjalistę do spraw promocji gminy.

Znana jest pani z pasji do śpiewania. Czy planuje pani rozwój kariery wokalnej?

Żadnej kariery wokalnej nie planuję. Jest wielu śpiewających samorządowców, głównie mężczyzn. Im nikt tego nie wypomina, wręcz przeciwnie, a ja ciągle jestem wytykana palcami. Naprawdę jestem dumna z tego, że mieszkańcy naszej gminy się zintegrowali przez śpiew. To, że udało nam się zebrać tych parę osób i oni chcą przychodzić i robić coś jeszcze, daje mi ogromną satysfakcję, być może nawet największą.

Ktoś pani zagraża w walce o fotel wójta?

Nikt jeszcze oficjalnie nie zadeklarował, że będzie kandydował. Osobiście chciałabym chyba, by było wielu kandydatów. Wtedy kampania ma tempo. Jednak tak naprawdę, oby było tylko merytorycznie i kulturalnie.

Napisz komentarz »