REKLAMA

Samorząd

A niektórym się powodzi

Opublikowano 20 lipca 2018, autor: bj

Lubska kasa świeci pustkami, ale jak trzeba, pieniądze się znajdują. Zwłaszcza dla wiernych i lojalnych.

Tak wynika z opublikowanych w lipcu oświadczeń majątkowych pracowników Urzędu Miasta i instytucji, które mu podlegają.

Najbardziej na niebogatej lubskiej kasie skorzystała Maria Łaskarzewska, której dochody jako dyrektora Ośrodka Sportu i Rekreacji zaledwie przez 4 lata wzrosły prawie 2,5 raza! W 2014 r. na jej konto wpłynęło 39 tys. 101 zł, a w 2017 r. zainkasowała już 93 tys. 564 zł! Tylko zestawienie ostatnich dwóch lat napawa optymizmem, bo w 2016 r. wzbogaciła się o 75 tys. 28 zł. Przez rok jej dochody poszybowały więc o niemal 20 tys. zł! Sama zainteresowana chętnie odnosi się jedynie do swoich dochodów sprzed 4 lat.

– Dyrektorem wtedy byłam dopiero od grudnia, więc i wynagrodzenie było inne – zastrzega M. Łaskarzewska.

A skąd tak hojne wynagrodzenie później? M. Łaskarzewska sugeruje, że tak dokładnie to własnych pieniędzy nie liczy.

– W OSiR podwyżkę miałam tylko raz. A do moich dochodów trzeba doliczyć trzynastki, nagrody. Ale ja ich dokładnie nie pamiętam i nie będę swoich oświadczeń majątkowych komentować. Tym bardziej, że są zgodne z PIT-ami i wiarygodne – ucina i rozłącza rozmowę telefoniczna, argumentując, że jest w tej chwili na spotkaniu. Łaskarzewska dziś dyrektorem OSiR już nie jest. Przeniosła się na dyrektorski fotel w Lubskim Domu Kultury.

Z inspektora na naczelnika

Zacnie zarabia również Agnieszka Woźniak, naczelniczka wydziału podatków i opłat w Urzędzie Miasta. Zaliczyła awans za kadencji burmistrza Lecha Jurkowskiego, który dowiódł, że ludzi, których ceni, szczodrze wynagradza. Tym bardziej, że grosza liczyć nie musi, bo po swoje przecież nie sięga. A. Woźniak w 2016 r. zarobiła niespełna 59 tys. zł, a w 2017 r. – już prawie o 20 tys. zł więcej! Któż by nie życzył sobie takiej podwyżki?

– Różnica wynika z tego, że w 2016 r. zostałam naczelnikiem, wcześniej byłam inspektorem – tłumaczy A. Woźniak.

Tyle tylko, że na niższym stanowisku przepracowała zaledwie 2,5 miesiąca, bo szefową wydziału została w połowie marca.

Pełnoprawny

Narzekać nie może również Mateusz Szaja, szef wydziału spraw społecznych w Urzędzie Miasta.

– Dostałem podwyżkę, gdy zostałem pełnoprawnym naczelnikiem. Wcześniej pełniłem tylko obowiązki – tłumaczy.

Różnica niby niewielka, bo robota ta sama, ale nie na pasku z wypłaty. Bo dzięki temu prostemu zabiegowi na konto M. Szai przez rok wpłynęło ponad 15 tys. zł więcej. W 2016 r. zarobił 72 tys. 125 zł, a  w 2017 r. – już 87 tys. 791 zł.

Napisz komentarz »