REKLAMA

Sport

Przestroga dla krewkich zawodników

Opublikowano 13 lipca 2018, autor: Małgorzata Fudali Hakman

Finał w sądzie będzie miała sprawa pobicia sędziego Wojciecha Ganczara przez zawodnika Tupliczanki Tuplice, Tomasza F.

Sytuację, do jakiej doszło na meczu B klasy pomiędzy Zielonymi Drożków a Tupilczanką Tuplice, opisywaliśmy trzy miesiące temu. Jeden z zawodników, reagując zbyt nerwowo na otrzymaną czerwoną kartkę, uderzył arbitra W. Ganczara w twarz, wyzywał też arbitra od „jeb…ch szczylów, pedałów i szmaciarzy”. Po tym incydencie sędzia zakończył mecz w 70 minucie. Sprawa miała jednak dalszy ciąg.

Na posiedzeniu Komisji Dyscyplinarnej Żarskiego Podokręgu LZPN przesłuchano 6 świadków, którzy zgodnie twierdzili, że zawodnik Tupliczanki Tomasz F. naruszył nietykalność cielesną sędziego W. Ganczara. Świadkowie nie byli zgodni jednak, czy piłkarz uderzył z liścia arbitra, czy tylko popchnął w twarz. Sam zawodnik przyznał się do winy. Komisja orzekła winę piłkarza i ukarała go 5-letnią dyskwalifikacją. Klub Tupliczanka Tuplice musi zapłacić za ten incydent 500 złotych. Po ogłoszeniu wyroku piłkarz stwierdził, że prawdopodobnie zakończy karierę, bo jest zbyt nerwowy.

Pobity sędzia złożył także zawiadomienie do prokuratury, która po 2 miesiącach skierowała akt oskarżenia do sądu.

– 26 czerwca skierowany został akt oskarżenia do sądu, oskarżony wniósł o dobrowolne poddanie się karze. Oskarżonemu zarzucono dokonanie czynów z art. 216 kk, czyli publiczne znieważenie osoby oraz z art. 217 kk, czyli naruszenie nietykalności cielesnej – informuje Zbigniew Fąfera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

– Cieszę się bardzo, że w końcu sprawa trafiła do sądu, może to będzie przestroga dla innych krewkich zawodników, którzy nie potrafią utrzymać nerwów na wodzy – skomentował W. Ganczar.

Napisz komentarz »