REKLAMA
twoj_dom_baner_1000x200_2017

Kronika policyjna

Utopił się w stawie

Opublikowano 06 lipca 2018, autor: Justyna Bareła

Martwego 44-latka znaleziono w stawie hodowlanym w Wilkowisku (29.06.).

Pan Roman pochodził z Klenicy (powiat zielonogórski). W poniedziałek, 25.06., przyjechał do rodziny w gminie Iłowa. Feralnego dnia, w piątek,  miał pomagać przy czyszczeniu rury w stawie.

– Czymś przytkała się rura, która doprowadza wodę z rzeki do stawu. Oni przyjechali tu we trzech – mówi pan Jarosław Kaczmarczyk, który opiekuje się stawem. -Najpierw ocenialiśmy, co trzeba zrobić, potem ja i dwóch pracowników pojechaliśmy do Żagania po spiralę do rury. On miał po prostu poczekać. Jak wyjeżdżaliśmy, to siedział sobie na pomoście na takim składanym krzesełku.

Gdy mężczyźni wrócili, pana Romana nigdzie nie było.

– Jazda w obie strony zajęła nam jakieś 40 minut. Przyjechaliśmy, ale pomost był pusty. Wołaliśmy, myśleliśmy, że poszedł gdzieś. Gdy weszliśmy na pomost, najpierw zauważyliśmy wystające z wody krzesełko. Jeden z mężczyzn wszedł po niego do wody. I wtedy zauważyliśmy ciało – mówi pan Jarosław. – Jeden z nich zaczął reanimację, drugiemu dałem telefon, żeby dzwonił po pomoc, ja wyszedłem na drogę, żeby karetka  nas widziała.

 

Za późno na pomoc

– Mężczyzna reanimowany był 1,5 godziny. Ani razu nie udało się przywrócić jego funkcji życiowych. Lekarz mógł jedynie stwierdzić zgon – mówi Ryszard Smyk, kierownik żagańskiego pogotowia.

Okoliczności zdarzenia wyjaśnia żagańska prokuratura.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że pod nieobecność innych osób przebywający na terenie stawu hodowlanego w m. Wilkowiska mężczyzna zasłabł i wpadł z pomostu do stawu. Sekcja zwłok potwierdziła zgon na skutek utonięcia ? mówi Zbigniew Fąfera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. -Dodatkowo, pobrano krew na zawartość alkoholu i innych środków. Ich wyniki znane będą za około 3 tygodnie.

-Aż ciężko uwierzyć w to, co się stało. Wszyscy mówią teraz, że u nas zdarzył się taki wypadek, a ja nawet nie znałem tego mężczyzny. Koło pomostu woda nie sięga dużo więcej niż metr. Słyszałem, że tego dnia miała go boleć głowa. Może faktycznie źle się poczuł. Teraz na pomoście zostało po nim tylko to krzesełko – przyznaje pan Jarosław.

Mężczyzna został pochowany na cmentarzu w Klenicy w środę, 4.07.

Napisz komentarz »