REKLAMA

Kronika policyjna

Pornoboss wciąż za kratami

Opublikowano 29 czerwca 2018, autor: bj

Na wolność nie wyjdzie. A nawet posiedzi dłużej, bo efekty jego filmowej pornograficznej produkcji wciąż badają policjanci, prokuratorzy i specjaliści-informatycy.

Już po raz drugi w żarskim sądzie zapadła decyzja o przedłużeniu aresztu dla Marcina M. (42 l.) z Żar. Mężczyzna, który z ohydnego sposobu wykorzystywania seksualnego młodych dziewczyn zrobił świetnie prosperujący biznes, zostanie za kratami. Do aresztu trafił w styczniu.

– Obecnie podjęcie takiej decyzji było uzasadnione. Areszt został przedłużony o kolejne 3 miesiące – informuje Anna Tecław, sędzia.

Marcin M. jest podejrzany o ułatwianie prostytucji i czerpanie z niej korzyści oraz o nagrywanie filmów o pornograficznej treści.

– Prokuratorzy oczekują na opinię biegłych z zakresu informatyki. Analizują utrwalony na nośnikach materiał, zabezpieczają go na potrzeby procesu, odzyskują dane, które były skasowane. W postępowanie zaangażowana jest policja i prokuratura z Żar – informuje Andrzej Stefanowski z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Ocenią wiek dziewczynek

Prokurator Stefanowski dodaje: – Po pełnej analizie nagrań, prokuratorzy nie wykluczają powołania biegłych, którzy ocenią, czy osoby widoczne na nagraniach mają poniżej 15 lat. Być może będą konieczne kolejne opinie specjalistów z różnych dziedzin.

Przypomnijmy. Sprawę seksualnego wykorzystywania dziewcząt i kobiet przez 42-letniego żaranina ujawniliśmy jako pierwsi. W centrum Żar, przy ul. Górnośląskiej, mieszkał mężczyzna, który miał uprawiać seks z bardzo młodymi dziewczynami. Wiele wskazuje, że część z nich mogła nie mieć nawet 15 lat. Nie wykorzystywał ich sam, bo sprzedawał je klientom z bliższych i dalszych okolic Żar, Zielonej Góry i z Niemiec. Wszystko nagrywał. W wynajmowanym przez niego mieszkaniu przy ul. Górnośląskiej policjanci znaleźli tysiące płyt z filmikami. Do tego całą gamę erotycznych i sadomasochistycznych gadżetów. Wcześniej policjanci odwiedzili kilka innych adresów, pod którymi 42-latek mieszkał i też prowadził swój seksbiznes.

 Sprawa ujrzała światło dzienne po tym, jak w prokuraturze pojawiła się 17-letnia dziewczyna ze swoją matką. Opowiedziały o tym, jak przed kilkoma laty, wówczas 14-latka została wywieziona do lasu, a potem w ohydny i brutalny sposób wykorzystana przez kobietę i 42-letniego dziś Marcina M.

Wcześniej śledztwo w podobnej sprawie prowadziła prokuratura z Wrocławia. To  tam Marcin M. mieszkał przez 7 lat. Pracował w salonie samochodowym, sprzedawał telefony, w branży elektronicznej. Nigdzie nie zagrzewał miejsca na dłużej.

Oba te postępowania zostały połączone w jedno i prowadzą je żarscy prokuratorzy.

Napisz komentarz »