REKLAMA

Sport

Nic się nie stało!

Opublikowano 25 czerwca 2018, autor: Małgorzata Fudali Hakman

Promień Żary przegrał mecz decydujący o awansie do 4. ligi z Cariną Gubin 0:1

Na najważniejszy mecz w sezonie w lidze okręgowej kibice czekali aż do ostatniej kolejki. Pogoń za liderem od połowy rundy rozpoczął Promień Żary, który dopadł liderująca Carinę Gubin tuż przed ostatnią kolejką. Do walki o prymat w okręgówce włączył się także Piast Iłowa. Tak więc przed ostatnimi spotkaniami wrzało wśród piłkarzy, działy i kibiców. Na hit kolejki, czyli na mecz do Gubina stawili się kibice w Żar i okolicy. Było ich na stadionie z pewnością więcej niż miejscowych fanów. Oprócz tego oczywiście kibice zorganizowani, których pilnowali ochroniarze oraz policja. Tak na oko było ich mniej więcej tylu ilu samych kibiców. Można zaryzykować stwierdzenie, że każdy posiadał swojego anioła stróża. Na szczęście środki prewencyjne nie były potrzebne, bo kibice zachowywali się przyzwoicie.

Spotkanie zaczęło się dobrze dla Promienia. Podopieczni Grzegorza Tychowskiego prowadzili otwartą grę z odpowiednim respektem dla przeciwnika. Pierwsze 30 minut należało do przyjezdnych, którzy groźnie atakowali. Najpierw okazji nie wykorzystał Winston, a potem po główce Frankovycha piłka o milimetry minęła bramkę Kaczmarka. Upał i ranga meczu dawał się drużynom we znaki. Carina w końcówce pierwszej części opadła sił i gdyby wtedy Promień przycisnął, pewnie dzisiaj cieszyłby się z awansu. Miejscowi przetrzymali jednak napór gości i na drugą połowę wyszli bardzo zdeterminowani, tym bardziej, że Piast Iłowa prowadził w drugim meczu z Amatorem i w przypadku remisu w Gubinie, to on miałby w kieszeni awans. Na to oczywiście nie mogli pozwolić obaj rywale.

W drugiej części spotkania gospodarze rzucili się do huraganowych ataków. Przycisnęli przyjezdnych, którym grało się o wiele trudniej niż wcześniej. Napór Cariny w końcu przyniósł im bramkę. W 72 minucie, po nieporozumieniu na polu karnym między obrońcami i bramkarzem Promienia, Ireneusz Butowicz głową skierował piłkę do siatki gości. Wtedy jakby z graczy Promienia zeszło powietrze.

 

 Bramka podcięła skrzydła

Mimo zmian dokonanych przez trenera, podopiecznym Grzegorza Tychowskiego nie udało się strzelić wyrównującego, a potem zwycięskiego gola. Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla Cariny.

– Musieliśmy wygrać ten mecz, dlatego graliśmy wysokim pressingiem. Chcieliśmy strzelić szybko bramkę. Niestety Carina grała bardzo dobrze w obronie i wyprowadzała groźne kontry. W drugiej połowie nie mogliśmy stworzyć żadnej sytuacji. Brakowało Łukasza Czyzyka, który by w przodzie przytrzymał piłkę. Stracona bramka tylko podcięła nam skrzydła i było już po meczu – podsumował Dariusz Piechowiak, kapitan zespołu. – Mam nadzieję, że większość zespołu zostanie, tak jak ja, na najbliższy sezon. Do tego trzeba poszukać trzech, czterech zawodników, którzy mogliby wnieść coś nowego i wzmocnić drużynę.

– W pierwszej połowie to my mieliśmy lepsze sytuacje, a w drugiej połowie Carina. Tak naprawdę obie drużyny wiedziały, że to był mecz do pierwszej bramki i tak się stało. Teraz na chłodno oglądając powtórki mam do siebie pretensje, bo przy tej wrzutce mogłem zrobić ciut więcej, ale cóż czasu się nie cofnie. Czegoś nam brakło w meczu, bo na pewno była walka i zaangażowanie, ale wielką stratą była kontuzja Łukasza Czyżyka, bo chyba w ofensywie bylibyśmy groźniejsi. Gratuluję Carinie awansu, ale szczególne podziękowania kieruję w stronę naszych kibiców, którzy nas wspierali w każdym meczu, czy u siebie czy na wyjeździe. Tego co pokazali w Gubinie nie ma niejedna drużyna na poziomie 2-3 ligi, za co bardzo dziękuję i mam nadzieję, że mimo braku awansu dalej będę z nami – powiedział bramkarz Tomasz Kowalczyk.

– Spodziewałem się, że Carina zagra bardzo defensywnie i będą liczyć na kontratak. W pierwszej połowie dużej operowaliśmy piłką, mieliśmy okazje bramkowe. Druga połowa słabsza w naszym wykonaniu. Bez sytuacji bramkowej. Przeciwnik wykorzystał jedną i to oni świętują awans. Chciałem podziękować drużynie za walkę i zaangażowanie. Jestem przekonany, że w następnym sezonie powalczymy o 4 ligę podsumował występ swojej drużyny G. Tychowski.

W tym roku żarnom nie udało się wywalczyć awansu i na upragnioną 4. ligę muszą jeszcze poczekać.

Napisz komentarz »