REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Jestem posłuszny woli Boga

Opublikowano 15 czerwca 2018, autor: Michalina Kozarowicz

Ks. Paweł Konieczny od czterech lat jest proboszczem żarskiej parafii p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W niedzielę (10.06.) obchodził 30-lecie posługi kapłańskiej.

Mszę w tym wyjątkowym dniu odprawiał sam jubilat, a okolicznościowe kazanie wygłosił ks. kan. dr Jan Romaniuk, proboszcz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Świebodzinie. Życzenia proboszczowi złożyli przedstawiciele wspólnoty parafialnej, siostry Elżbietanki, katecheci, Danuta Madej, burmistrz Żar z przewodniczącym Rady Miasta Marianem Popławskim, Józef Tarniowy z Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, dyrekcja i uczniowie Szkół Katolickich w Żarach, rodzina i przyjaciele. List gratulacyjny nadesłała także Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej.

„Regionalna”: Jaka refleksja towarzyszy księdzu po tych 30 latach kapłańskiej posługi?

Ks. Paweł Konieczny: O tym, że wstąpię do seminarium, zdecydowałem w Wielką Sobotę 1982 roku… Patrząc na parafian, rodzinę i przyjaciół, zrozumiałem, że chcę być duszpasterzem. Od tamtego czasu minęło 36 lat. Mówiąc krótko – nie żałuję. Żałować można tylko krzywd, jakie wyrządziło się innym. Oczywiście, nie jesteśmy idealni i ja przez te 30 lat też na pewno słowem, gestem i czynem mogłem kogoś skrzywdzić.

Jaka była księdza droga, zanim trafił ksiądz do Żar?

Seminarium skończyłem w Gościkowie – Paradyżu. Zostałem wyświęcony 5 czerwca 1988 roku. Pierwsza moja parafia była w Leśniowie Wielkim, potem był Łagów Lubuski, kolejne trzy lata spędziłem w Torzymiu, gdzie miałem okazję pracować z chorymi. To było dla mnie piękne i ważne doświadczenie. Kolejna była parafia Ducha Świętego w Zielonej Górze, w tym czasie kościół był w budowie, a parafia liczyła aż 30 tys. wiernych. Z Zielonej Góry przyjechałem do Żar. Przez trzy miesiące pracowałem z księdzem ks. Edwardem Welzandtem, na jego miejsce przyszedł ks. Tadeusz Dobrucki, którego wprowadzałem w naszą parafię. Po trzech latach w Żarach zostałem urzędnikiem. Byłem dyrektorem diecezjalnej księgarni i hurtowni Świętego Antoniego. To było dla mnie kolejne cenne doświadczenie. Dzięki temu łatwiej mi teraz prowadzić parafię. Po czterech latach podjęto decyzję, że zostanę proboszczem w Rudnicy pod Krosnem Odrzańskim. Tamtejszy proboszcz zginął w wypadku i ktoś musiał zająć jego miejsce. Po trzech latach zostałem przeniesiony do Czerwieńska, gdzie mogłem pracować z żołnierzami. Po ośmiu latach, gdy nie spodziewałem się już żadnej zmiany, dotarła do mnie wieść o śmierci ks. Dobruckiego. Biskup wezwał mnie do siebie i wtedy dowiedziałem się, że po 17 latach wędrówki wracam do Żar.

Jakie ksiądz ma plany na przyszłość?

Jest takie powiedzenie – „Człowiek planuje, Pan Bóg krzyżuje”. Kościół katolicki opiera się na hierarchii. Każdy z nas, podczas święceń, ślubuje posłuszeństwo nie tylko Bogu, ale i biskupowi. Dlatego nic nie planuję, jestem posłuszny woli Boga.

Napisz komentarz »