REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Chciał umrzeć, ale się rozmyślił

Opublikowano 08 czerwca 2018, autor: bj

Chciał się zabić. Napił się środka na chwasty. Miał go pod ręką, bo pracował na stoisku z kwiatami.

Wszystko działo się w piątkowe (1.06.) przedpołudnie w Łęknicy. 43-letni mężczyzna, pracujący na bazarze na stoisku z kwiatami, napił się Roundupa, środka do zwalczania uciążliwych chwastów. Chciał się w ten sposób zabić.

– Zrobiłem to i pomyślałem, że usiądę. I poczekam, aż stracę przytomność. Ale upłynęło parę minut i gdy już czułem, że coś się dzieje, to jednak zerwałem się i poszedłem na stację paliw. I powiedziałem do kolegi, żeby przedzwonił, żeby ratował… – opowiada mężczyzna. Kolega wezwał pogotowie. Rozmawiamy we wtorek, 5.06.

– Miałem reanimację, tymi elektrodami. W karetce. Potem byłem w szpitalu. Na OIOM. Kroplówki dawali, z solami i inne. Teraz jestem osłabiony. Lekarz kazał mi nie wychodzić z domu. Po tym szpitalu, po kroplówkach, teraz trzeba się wzmocnić, trzeba się pozbierać, ogarnąć – tłumaczy.

Pytamy, co się stało, dlaczego chciał się zabić.

– Nasiliło się we mnie to wszystko – mówi. Przyznaje, że wiedział, co wypić, żeby zadziałało. – No… czytałem trochę na ten temat.

 

Zazwyczaj nie ma ratunku

Rozmawiamy na łęknickim bazarze z córką właścicieli kilku stoisk z kwiatami.

– Mój mąż tam przyjechał, gdy już była karetka. Rozmawiał z pracownikami stacji. Bo stoisko jest obok. Opowiadali mu, że pracownik przyszedł i powiedział, żeby wezwali karetkę. I momentalnie usiadł i nie było z nim kontaktu – opowiada kobieta.

Potwierdza to Krystyna Gretkierewicz, kierowniczka Żarskiego Pogotowia.

– Był taki pacjent, został przewieziony do Szpitala na Wyspie. W trakcie transportu był przytomny. Został podłączony do aparatury monitorującej czynności życiowe – mówi K. Gretkierewicz.

Mężczyzna przeżył, ale był o krok od śmierci.

– Roundup to bardzo toksyczny środek. Powoduje dosłownie wypalenie organów wewnętrznych. Zazwyczaj po jego wypiciu nie ma ratunku. Oczywiście zależy to od czasu działania, ilości przyjętego środka. Szanse są zazwyczaj niewielkie, bo te środki chwastobójcze szybko się wchłaniają, uszkadzają wątrobę i inne narządy – tłumaczy Rafał Celiński, toksykolog, biegły sądowy.
– Taka sytuacja wskazuje, że nie tyle była to próba samobójcza, co raczej kryzys i manifestacja problemu. Żeby wstrząsnąć, żeby inni zobaczyli, że ma kłopoty – tłumaczy Krzysztof Dziadkiewicz z Niepublicznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej.

Napisz komentarz »