REKLAMA

Sport

Ulewa przerwała mecz

Opublikowano 01 czerwca 2018, autor: hakma

Remisem 1:1 zakończył się mecz trzecioligowej drużyny kobiet Promienia Żary z liderem, czyli TKKF Stilon Gorzów.

To ogromna niespodzianka, ponieważ gorzowianki przyjechały do Żar po łatwe punkty, niestety srodze się zawiodły. Podopieczne Roberta Dziadula od początku meczu postawiły twarde warunki nie zamierzając łatwo sprzedać skóry. Chyba przyjezdne nie spodziewały się takiego oporu. Promyczki grały lepiej, częściej atakowały i tylko brak skuteczności spowodował, że na tablicy wyników do przerwy zamiast 3:0 było tylko 1:0, po bramce z karnego Oli Drozdowskiej. Na druga połowę gospodynie wyszły pewniejsze siebie. Uwierzyły, że nie taki diabeł straszny jak go malują i śmielej zaczęły atakować bramkę Stilonu. Już w 43 minucie po akcji Patrycji Gancarz, która rozegrała bardzo dobre spotkanie mogło być 2:0. Niestety bardzo dobrze broniąca w tym dniu bramkarka z Gorzowa obroniła strzał piłkarki z Żar. Po następnej nieskutecznej akcji Promienia, lewą stroną poszła kontra i gorzowianki wyrównały. Promyczki miały jeszcze dwie okazje na objęcie prowadzenia, niestety znów zawiodła skuteczność. W 65 minucie meczu lunął na boisko ulewny deszcz i zerwał się porywisty wiatr. Pioruny waliły z każdej strony. Zrobiło się niebezpiecznie, dlatego sędzia meczu Paweł Horożaniecki przerwał spotkanie na kilka minut. Wznowił je, ale tylko na parę chwil . Niestety pogoda uniemożliwiała przeprowadzenie zawodów tak, aby były bezpieczne dla zawodników. W 72 min. arbiter zakończył spotkanie i zmoknięte zawodniczki uciekły do szatani, w której doszło do nieprzyjemnego incydentu.

Emocje

Po meczu do pomieszczenia dla sędziów wtargnął jeden z kibiców z Gorzowa. Był to ojciec zawodniczki, która ulegał kontuzji. W walce o piłkę gorzowianka pośliznęła się na mokrej murawie(lało już wtedy) i upadła tak nieszczęśliwie, że uszkodziła bark. Krewki tatuś zarzucił sędziemu brak reakcji, twierdząc, że był faul. Po wybiegnięciu z szatni rozeźlonego ojca do sędziów wparowała trenerka Stilonu, tak mocno trzaskając drzwiami, że mało nie wyleciały z futryny. Dlaczego były to tak emocjonalne reakcje? Stilon nie zwykł przegrywać. Trudno było zrozumieć przyjezdnym, ze w tym dniu to Promień był drużyną lepsza i gdyby nie słaba skuteczność wynik mógłby być korzystniejszy dla gospodyń. Podsumowując: żaranki zrobiły ogromny postęp w stosunku do jesiennej rundy, mogą spokojnie walczyć, jak równy z równym, z każdą drużyną w lidze. Sezon zakończyły na 3 miejscu, co dobrze wróży na przyszłość. Drużyna się zgrała i wzmocniła. Jeżeli nadal będą tak ciężko pracować i robić postępy, za rok na pewno powitamy je w 2 lidze.
Napisz komentarz »