REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Miała piękne serce

Opublikowano 25 maja 2018, autor: bj

Pomagała chorym, niepełnosprawnym. Ja samą pokonała choroba. W wieku 59 lat zmarła Krystyna Szot, przewodnicząca Stowarzyszenia na Rzecz Osób Niepełnosprawnych „Radość Życia” z Żar.

Krystyna Szot (? 59 l.) zmarła we wtorek, 22.05. Chorowała od dłuższego czasu, ale niedawno jej stan znacznie się pogorszył.

– Niechętnie mówiła o swojej chorobie, więc chcę uszanować jej wolę. Zmarła w hospicjum, w którym przebywała od półtora tygodnia. Była w ciężkim stanie, wymagała całodobowej fachowej opieki. Ja niestety nie mogłam jej tego zapewnić. Jestem mamą autystycznego dziecka, opiekuję się również niepełnosprawnym bratem – mówi Jagoda Szot, córka zmarłej.

Z Haliną Pawłowską znały się 20 lat.
– Gdy 2 lata temu pękł mi tętniak w głowie, a wyprawa do lekarza wydawała się czymś niemożliwym, zjawiała się Krysia. Zawiozła, gdzie trzeba, pomogła. Nawet jak się do niej zadzwoniło o północy, nigdy nie odmawiała. Ona miała takie piękne serce – mówi pani Halina.
Pani Krystyna miała swój udział w powstaniu w Żarach ośrodków dla osób niepełnosprawnych – Dziennego Domu Wsparcia, Środowiskowego Domu Samopomocy i Warsztatu Terapii Zajęciowej. Pomagała niepełnosprawnym w załatwianiu bieżących spraw, pełniąc rolę rodziny wspierającej. Organizowała świetlice artystyczne, zbiórki żywności, półkolonie, wycieczki, imprezy integracyjne, hipoterapię. Udzielała się w żarskim kole Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Była wielokrotnie wyróżniana – nominacją do tytułu Społecznik Roku województwa lubuskiego, do tytułu Lady D., dwa razy uhonorowana była tytułem Lubuszanin Roku Powiatu Żarskiego.

Życie jej nie oszczędzało

K. Szot miała sporo przejść za sobą.

– Z moim tatą, Ryszardem, byli najbardziej kochającym się małżeństwem, jakie znam. Niestety, 8 lat temu wyszedł do pracy w Kronopolu i nie wrócił. Potrąciła go fadroma. Mama nigdy nie pogodziła się z jego śmiercią, choć nikomu nie dała odczuć, jak wielka spotkała ją tragedia – opowiada córka. Potem K. Szot sama miała wypadek. – Gdy wysiadła z samochodu, ten nagle ruszył. Mocno uszkodziła nogi, zerwała ścięgna. Od tego czasu lewa noga była krótsza. Ale nauczyła się niemal biegać o kulach – dodaje pani Jagoda.

W „Radości życia” wiedzą, że odejście szefowej to niepowetowana strata. Znalazło to wyraz w internetowym wpisie. „Krysia bezinteresownie, z wielkim zaangażowaniem i energią, przez lata społecznej działalności pomogła setkom ludzi niepełnosprawnych, ich rodzinom i innym potrzebującym, choć jej samej życie nie oszczędziło żadnego chyba bólu i cierpienia”.

Msza w intencji K. Szot zostanie odprawiona jutro, w sobotę, 26.05., o godz. 7.30, w kościele p.w. Miłosierdzia Bożego przy ul. Okrzei w Żarach. Pogrzeb odbędzie się o godz. 10 na cmentarzu w Żarach.
Napisz komentarz »