REKLAMA

Sport

Chciałam tylko obejrzeć mecz

Opublikowano 25 maja 2018, autor: .

Nie ukrywam, że ostatnio na meczach piłkarskich bywam częściej. W różnych miejscach i na różnym poziomie napatrzę się nie tylko na grę piłkarzy, ale często jestem świadkiem zachowania kibiców, ochrony (o ile takowa jest) i policji, bo okazuje się, że widowisko piłkarskie bez władzy się nie obejdzie. Nie wszędzie. Tylko jeden klub w okręgówce zasłużył sobie na ten specjalny przywilej, który już wychodzi wszystkim bokiem.

Ostatnio mnie też wyszedł. Jadąc na spotkanie wyjazdowe Promienia Żary z Mieszkiem Konotop (gdzie to na Boga jest?), zostaliśmy zatrzymani przez policję. Na nasze nieszczęście, byliśmy jednym z pierwszych samochodów w kolumnie kibiców. Jechaliśmy grzecznie, gdy pan z lizaczkiem wyskoczył nagle z krzaków i machnął nam nim przed nosem. Panu się nie spieszyło, a nam owszem. Rozkołysanym krokiem Clinta Eastwooda podszedł do okna z mojej strony i zażądał dokumentów. Od wszystkich. Na moje pytanie, dlaczego, przecież nie kierujemy pojazdem, pan zachował dyplomatyczne milczenie. Zgodnie stwierdziliśmy, że dokumentów nie posiadamy (nie ma takiego prawa, że musimy). Panu się to nie spodobało. Zawezwał więc posiłki. Posiłki w postaci kolegi też nam nie wierzyły, patrząc na nas cokolwiek podejrzliwie. W tym czasie minęli nas wszyscy fani zmierzający na mecz, w tym ci, o których im chodziło.

Zaczyna mnie już wkurzać ciągłe obstawianie każdego meczu Promienia oddziałami policji sprowadzanymi z okolicy. W wielu wioskach, w których żarski klub grał, w życiu chyba nie widzieli tylu policjantów w kupie, a w niektórych mobilizacja była tak wielka, że władzy towarzyszyły nawet specjalnie przeszkolone psy. Kibice Promienia, dla których przeznaczona jest cała ta atencja, niewiele robią sobie z tego wszystkiego. Dlaczego? Bo to zaczyna być śmieszne, kiedy liczebność oddziałów policyjnych znacznie przewyższa ilość kibiców. Ostatnio w Konotopie było ich 8, w tym jeden na wózku. Oczywiście kibiców, nie policjantów i psów. Niebezpieczeństwo, jakie stwarzali, było naprawdę „ogromne”. Na tyle wielkie, że radiowóz eskortował po spotkaniu dwa samochody fanów aż do granicy powiatu nowosolskiego. Dlaczego tylko Promień zasługuje na taką obstawę? Czasy kiedy grał w 3. lidze są na tyle odległe, że chyba kibice pamiętający tamte dni już na mecze nie przychodzą. Ci, którzy zostali, naprawdę zachowują się przyzwoicie. Tak jak ostatnio na derbach z Unią Kunice. Przez 90 minut fani zgromadzeni w jednym sektorze wzorcowo dopingowali swoją drużynę. Nie padły nawet, o dziwo, niecenzuralne słowa, co wcześniej się zdarzało. Postawiona w stan gotowości policja z Żar, zasilana funkcjonariuszami z Lubska, w mundurach i po cywilnemu, obstawiła cały stadion i drogę do niego. Sama naliczałam 6 radiowozów. Gdyby w tym czasie ktoś chciał popełnić sobie jakieś przestępstwo, to droga wolna. Ważne, żeby nie robił tego w okolicy stadionu w Kunicach.

Napisz komentarz »