REKLAMA

Sport

Derby dla Promienia!

Opublikowano 25 maja 2018, autor: Małgorzata Fudali Hakman

W sobotnie (19.05) popołudnie na stadionie w Kunicach Unia podejmowała lokalnego rywala zza miedzy, czyli drużynę Promienia Żary.

Mecz derbowy między Unia, a Promieniem był bardzo ważny dla każdej z drużyn. Wygrana w derbach to prestiż i honor. Spotkania obu zespołów zawsze były meczami walki i gryzienia trawy. Tak było i teraz. Unia walczy o utrzymanie w okręgówce i każdy punkt jest dla niej na wagę złota. Promień chce w tym roku awansować do 4. ligi i nie może sobie pozwolić na stratę żadnego punktu. Mecz miał zatem dodatkowy smaczek. Tutaj nikt nie zamierzał odpuszczać. Miał być pot, krew i łzy. I tak było rzeczywiście.

 

Ruszyła lawina

Unia już od pierwszej minuty wyszła bardzo skoncentrowana. Promień atakował, ale Unia odpierała ataki przyjezdnych. Przez pierwsze trzydzieści minut na boisku walczyły dwie równorzędne drużyny, może lekką przewagę mieli podopieczni Grzegorza Tychowskiego, ale nie przynosiła ona żadnych efektów. Do czasu gdy w 29 minucie ze stałego fragmentu gry gospodarze stracili bramkę. Piotr Czarnota fantastycznie dośrodkował na pole karne i w zamieszaniu Rafał Rogalski zdobył pierwszego gola dla gości. Wtedy ruszyła lawina. Z podopiecznych Marka Sitarka jakby zeszło powietrze. 3 minuty później na polu karnym został sfaulowany Łukasz Czyżyk, który sam wymierzył sprawiedliwość strzelając z karnego na 2:0.Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.

 

Wszystko w nogach piłkarzy

W drugiej połowie trener Tychowski dokonał zmian i na placu boju zobaczyliśmy Dariusza Piechowiaka, który nie dał kibicom długo czekać na swoją bramkę. W 60 minucie strzelił na 3:0. Unia próbowała atakować bramkę Tomasza Kowalczyka i Denis Matuszewski blisko był strzelenia bramki ale piłka minęła słupek. Wynik spotkania na 4:0 ustalił w 67 minucie Jakub Nowak. Promień mógł co prawda strzelić jeszcze dwie bramki, ale za pierwszym razem piłka trafiła w słupek po strzale Czarnoty, a za drugim w poprzeczkę po uderzeniu Piechowiaka.

Mecz zakończył się wynikiem 4:0 dla Promienia, co przybliża nieuchronnie kuniczan do spadku z ligi okręgowej. Promień po zwycięstwie Cariny w Bobrownikach ma teoretyczne szanse na awans. Póki co wszystko w rękach, a raczej nogach piłkarzy z Żar. Walczyć trzeba bowiem do samego końca.

 

To był mecz walki

Rafał Rogalski, strzelec pierwszej bramki dla żaran, tak skomentował całe spotkanie.

– Wiadomo, że derby rządzą się swoimi prawami. Był to mecz walki, dużo ostrej gry, ale to jest normalne w tego typach spotkaniach. Ogólnie z gry byliśmy drużyną lepszą, dłużej utrzymującą się przy piłce z czego tworzyliśmy sobie sytuacje. Bramka ze stałego fragmentu i zaraz szybko po niej druga, na pewno pomogła nam uspokoić mecz. W drugiej połowie dołożyliśmy jeszcze dwie bramki i wspólnie z kibicami mogliśmy świętować zwycięstwo, którym tez chciałem podziękować za liczne przybycie i fantastyczny doping przez cały mecz. Przed nami ostanie 4 kolejki, do których podchodzimy z myślą o zwycięstwie, nie patrząc się na innych i walczymy o awans.

Grzegorz Tychowski, trener, Promień Żary, podkreślił, że to był dobry mecz w wykonaniu jego podopiecznych:

? Gratulacje dla zespołu za zwycięstwo. Przez pełne 90 minut mecz był pod naszą kontrolą. Dużo walki, zaangażowania ale tego się spodziewaliśmy. Tak wyglądają mecze derbowe. Dzisiaj jest czas na świętowanie, ale od poniedziałku już myślimy o kolejnym meczu.

? Pierwsze 30 minut było całkiem dobre w naszym wykonaniu. Potem, jak zwykle, tracimy głupie bramki. Pierwsza bramka pechowa, a druga po bezsensownym faulu. To ustawiło mecz, a Promień mógł sobie pozwolić na kontrolowanie spotkania, wyprowadzając groźne kontry co przyniosło im kolejne bramki. Gratuluję przeciwnikowi zwycięstwa – powiedział po meczu Rafał Ciesielski, bramkarz, Unia Kunice.

Napisz komentarz »