REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Rodzina to dar i siła

Opublikowano 25 maja 2018, autor: bj

Agnieszka (84 l.) i Tadeusz Leśniak (88 l.) obchodzą właśnie 64. rocznicę ślubu.

Państwo Leśniakowie mieszkają w Drzeniowie w gminie Tuplice. Pan Tadeusz, z zawodu lekarz, specjalista medycyny ogólnej, pacjentów przyjmował ostatnio w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej „Medicus” w Lubsku. Pani Agnieszka, emerytowana nauczycielka, pracowała w szkole w Drzeniowie.

Na początku znajomości ich drogi krzyżowały się niemal codziennie. Pani Agnieszka do pracy w Drzeniowie przyjeżdżała z Lubska, a pan Tadeusz z Drzeniowa jeździł do Tuplic. Mijali się przy strumyku, który płynął w pobliżu stacji kolejowej. – Widywaliśmy się w przelocie, ale zauważyłem, że to ładna dziewucha. Miała piękny warkocz ? wspomina pan Tadeusz. 

Pierwszy raz rozmawiali, gdy ona przyprowadziła uczniów na badania. Znajomość przerodziła się w miłość. Ślubowali sobie 9 maja 1954 r.

Doczekali się trójki dzieci – Leszka, Marka i Elżbiety, pięciorga wnuków (Anna, Wojciech, Małgorzata, Marcin, Maciej) oraz pięciorga prawnuków – Natalia (15 l.), Emilka (13 l.), Hania (5 l.), Vincent (2,5 roczku) i najmłodsza – Jula (1 rok).

– Gdy na świat przychodziła nasza córka, mieliśmy już dwóch synów ? opowiada pani Agnieszka. Pan Tadeusz założył się z kolegami, że urodzi się dziewczynka. – O badaniach USG nikt nie słyszał. Trzeba było czekać na rozwiązanie. Poród trwał długo, więc zniecierpliwieni koledzy męża dzwonili jeden po drugim do szpitala. Każdy mówił, że jest mężem. W końcu zdenerwowana położna nie wytrzymała, przyszła do mnie i zapytała: „To ilu pani ma mężów?” – pani Agnieszka nie kryje wzruszenia.

Zapewniają, że te wspólne lata przeżyli bardzo szczęśliwie. Dzięki rodzinie.

– Bo rodzina to wielki dar. I w niej jest siła – mówią zgodnie.

Trzeba iść na kompromis

Oboje podkreślają, że w małżeństwie bardzo ważna jest umiejętność pójścia na kompromis. I dzielenie pasji, a także angażowanie się w to, co jest ważne dla drugiej strony.

– Ja lubię seriale, więc mąż dzielnie je ze mną ogląda, a nawet orientuje się w fabule. Jego fascynuje sport, zatem razem oglądamy siatkówkę, snookera. Piłkę nożną trochę mniej, ale nie trzeba mi tłumaczyć, którzy to nasi i czy był spalony – żartuje A. Leśniak. 

– Trzeba umieć wspólnie spędzać czas. Dlatego grywamy w brydża. Żona nauczyła się ze względu na mnie ? przekonuje pan Tadeusz. 

– Liczymy na kolejne lata. W zdrowiu, w zgodzie – uśmiecha się pani Agnieszka.

Poza wzruszeniami i szczęśliwymi latami, były trudne momenty.

– Mąż miał rozległy zawał. Już myślałam, że go stracę. Ale na szczęście z tego wyszedł. I wciąż jesteśmy razem – mówi pani Agnieszka.

Napisz komentarz »