REKLAMA

Samorząd

Teatr jednego aktora

Opublikowano 04 maja 2018, autor: Piotr Piotrowski

Milionowy dług gminy, cuchnące składowisko odpadów i kary dla mieszkańców za brak przyłączy do kanalizacji wytknęli burmistrzowi szprotawianie.

Zanim w Szprotawskim Domu Kultury (25.04.) mieszkańcy mogli zacząć zadawać burmistrzowi pytania, Józef Rubacha chwalił się swoimi sukcesami przez półtorej godziny. – Jestem człowiekiem kompromisu – podkreślał nieskromnie, wymieniając długą listę zasług dla gminy, m.in. przepędzenie komornika, pozyskanie inwestorów, remonty dróg, budowę kanalizacji, remont Magdalenek i uzbrojenie strefy przemysłowej.

– Kończ pan, ile można gadać – denerwował się jeden z mieszkańców, Zbigniew Magdziak. – O 20.45 jest bardzo ważny mecz, a pan gada i gada.  – My też chcemy zadać pytania!

– Jak pan chce iść na mecz, to może iść! – denerwował się burmistrz, kontynuując wymienianie swoich sukcesów.  – To teatr jednego aktora – pieklił się Magdziak.   – Gmina to przedsiębiorstwo a pan na koniec kadencji zostawia ją z ogromnym długiem. Czy tak przedsiębiorca dba o swój biznes? Pan przypisuje sobie zasługi, panie Rubacha, w ściągnięciu inwestora do Szprotawy, a prawda jest taka, że on sam tutaj przyszedł, bo nie było już miejsca dla niego w nowosolskiej strefie. Pan umie  dobrze blefować!

Rubacha tłumaczył, że blisko 70 milionowy dług, to efekt wielu inwestycji ale przede wszystkim kredytu, który  gmina musiała zaciągnąć na budowę kanalizacji. Dodał, że bez niej, gmina narażona byłaby na wysokie kary, za zanieczyszczanie środowiska.

Adam Czapliński poruszył temat braku przejścia dla pieszych, na ul. Kożuchowskiej. – Gdy pytałem o pasy w urzędzie, pani urzędniczka zbyła mnie, mając jeszcze wielkie pretensje do mnie, o to pytam – pożalił się Rubasze. – Jak przechodzić z osiedla na drugą stronę, do marketu?

– To droga krajowa nie gminna, ale będziemy interweniować – obiecał burmistrz.

„Gmina w koronie”

Tadeusz Kosmatka wytknął burmistrzowi, że nie poruszył tematu roszczeń byłego wykonawcy kanalizacji – firmy ZBOIS, z którą gmina zerwała umowę. Firma w sądzie żąda 59 mln zł odszkodowania. – Nie można o tym zapominać. Pan umie brylować, ale nie mówi o rzeczywistych problemach gminy – grzmiał Kosmatka. – Z jednej strony długi i problemy z komornikami i ZBOIS-em, z drugiej – składowisko odpadów. Pan zrobił z naszej gminy „Gminę w koronie”, rzeczywiście, tą koroną jest składowisko!

Rubacha tłumaczył, że gmina rozliczyła się z wierzytelności za budowę kanalizacji i żadnych kar nie zamierz płacić. – Pan, panie Tadeuszu jest nie do zdarcia – ripostował burmistrz. – Pan już na wcześniejszym spotkaniu z mieszkańcami w Witkowie straszył komornikiem, no i przyszedł, trzy dni później. Czy pan jest przedstawicielem wierzyciela gminy?

– To pan, będąc kilkanaście lat temu wiceburmistrzem, zgodził się na to, aby to składowisko odpadów powstało w pobliżu Szprotawy – kontynuował wątek składowiska Ireneusz Lasoń. – Czy nikt nie myślał wtedy, że to śmietnisko będzie tak wysokie, będzie powyżej poziomu morza?

J. Rubacha zapewniał, że  robi wszystko, aby składowisko zniknęło z krajobrazu Szprotawy.

– Jej właściciel zapewniał mnie, że zostanie zamknięte w marcu tego roku. Podpisał już umowę z firmą, która miała zacząć rekultywować teren. Niezależnie od tych zapewnień, robimy wszystko, aby inspektor nadzoru budowlanego cofnął pozwolenie na działalność składowiska, gdyż naszym zdaniem, bezprawnie powiększono parametry tej instalacji – oznajmił.

Napisz komentarz »