REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Była dziekan wygrała z uczelnią

Opublikowano 20 kwietnia 2018, autor: bj

Zwolnienie dyscyplinarne było bezprawne, dlatego teraz muszą zapłacić odszkodowanie – tak orzekł sąd w sprawie Barbary Majer Gemińskiej, byłej dziekan Łużyckiej Szkoły Wyższej w Żarach.

Odszkodowanie, w części z rygorem natychmiastowej wypłaty, zasądził Sąd Rejonowy w Żarach dla Barbary Majer-Gemińskiej, byłej dziekan i wykładowcy Łużyckiej Szkoły Wyższej w Żarach. Jego kwota to 6 tys. zł, co stanowi 3-krotność jej miesięcznych pensji.

Sądowego rozstrzygnięcia wysłuchała tylko B. Majer-Gemińska, bo ze strony uczelni nikt się nie pojawił.

Wilczy bilet

Przypomnijmy. B. Majer-Gemińska pracowała w ŁSW od początku jej funkcjonowania. Jako dziekan prawie 10 lat (do września 2016r.), z wynagrodzeniem 2 tys. 300 zł brutto. Doktor nauk humanistycznych, logopeda, neuroterapeuta, pracę straciła po tym, gdy upomniała się w sądzie o zaległe wypłaty. W dodatku pracodawca wręczył jej „wilczy bilet”, czyli zwolnienie dyscyplinarne. Przyczyną miało być niestawienie się do pracy. B. Majer-Gemińska wciąż natomiast  walczy o zaległe wynagrodzenie, czyli 20 tys. 342 zł. Do tego dochodzi brak odprawy emerytalnej i ponad 4 tys. zł za przepracowane nadgodziny. Łącznie prawie 31 tys. zł.

Nie mieli prawa

Sąd podzielił opinię byłej dziekan, że zwolnienie dyscyplinarne było niezgodne z prawem.

– W zasadzie nie ma w tym przypadku znaczenia, czy pani przyszła do pracy, bo zgłosiła pani brak swojej dyspozycyjności na dany dzień, zatem miała pani prawo być przekonana, że robić pani tego nie musi. Nie było zatem przesłanki ciężkiego naruszenia obowiązków pracownika wobec pracodawcy, a więc i podstaw do rozwiązania umowy o pracę na zasadzie art. 52 kodeksu pracy – argumentował sędzia Arkadiusz Pintal. I dodawał: – Rygor natychmiastowej wykonalności został nadany w wypadku 1-miesięcznego wynagrodzenia. Dodatkowo pracodawca będzie musiał sprostować świadectwo pracy.

B. Majer-Gemińska nie ukrywała radości z powodu decyzji sądu.

– Decyzję o ewentualnym zaskarżeniu wyroku podejmiemy po tym, jak otrzymamy pisemne uzasadnienie, o które się zwróciliśmy – komentuje Mirosław Bartnik, adwokat i pełnomocnik ŁSW.

W sądzie pracy wciąż trwa proces B. Majer-Gemińskiej o zaległe pensje i nadgodziny.

Napisz komentarz »