REKLAMA

Sport

Sędzia dostał z liścia

Opublikowano 13 kwietnia 2018, autor: Małgorzata Fudali Hakman

Nie 90, a 70 minut trwał B-klasowy mecz Zielonych Drożków z Tupliczanką Tuplicę w niedzielę, 8.04. Sędzia odgwizdał koniec po tym, jak dostał w twarz od jednego z piłkarzy.

Na meczach klasy B iskrzy od emocji, bo ci piłkarze po prostu kochają piłkę nożną. Nie inaczej było w spotkaniu Zielonych Drożków z Tupliczanką w niedzielę (8.04). Zieloni swoje mecze rozgrywają w Lubomyślu, ponieważ ich boisko będzie remontowane. Ale do rzeczy.

 

Na murawie było gorąco

Zieloni, wzmocnieni nowymi piłkarzami i trenerem Edwardem Klikuszowianem, byli w całym meczu zespołem lepszym. Prowadzili z Tupliczanką już 3:1, gdy sędzia Wojciech Ganczar nie odgwizdał domniemanego faulu na zawodniku z Tuplic, co nie spodobało się temuż zawodnikowi, który w niewybrednych słowach powiedział arbitrowi, co o tym myśli. Sędzia pokazał mu za to czerwoną kartkę. Wtedy piłkarz wygarnął cięższym kalibrem. Zanim arbiter schował czerwony kartonik do kieszeni, leżał na murawie. A to wszystko po uderzeniu w twarz z tak zwanego „liścia”. Sędzia padł niczym rażony piorunem – 30 kg lżejszy i ze 20 cm niższy od napastnika nie miał z nim żadnych szans. Na boisku zawrzało. Zawodnicy skoczyli sobie do oczu, a arbiter w 70. minucie zakończył mecz. Krewki piłkarz nie chciał odpuścić i jeszcze przed szatnią krzyczał obraźliwe słowa do sędziego. Odciągnęli go koledzy.

 

Bilans spotkania

Mecz w 70. minucie zakończył się wynikiem 3:1 dla Zielonych. Bramki dla Drożkówa strzelili: Konrad Grześkowiak (6), Przemysław Iracki (38) i Michał Skowron (67). Dla Tupliczanki jedynego gola zdobył Krystian Neyman (31).

Żółte kartki dostali: Tomasz Rutkowski i Mateusz Cierzniak – obaj z Tupliczanki. Czerwoną kartkę ujrzał Tomasz Falkiewicz z Tupliczanki.

 

Sędzia jest nietykalny

Środowisko piłkarskie jest zbulwersowane całą sytuacją.

„Sędzia na boisku jest nietykalny, zachowanie było skandalicznie i niedopuszczalne. Sędzia kończy spotkanie, my wygrywamy, lecz nie w taki sposób, w jaki byśmy tego chcieli, lecz w pełni zasłużenie. Dalsze incydenty pozostawiamy bez komentarza, lecz pewnie znajdą swoje rozwiązania gdzie indziej”- można przeczytać na oficjalnym fanpage`u na FB Zielonych Drożków.

 

Przebieg wypadków

– Było jakieś zamieszanie przy bocznej linii. Leżący na murawie zawodnik z Tuplic nazwał sędziego „jeb…m szmaciarzem”, za co dostał czerwoną kartkę i w tym momencie uderzył sędziego w twarz, a ten upadł na ziemię. Po całym incydencie sędzia zakończył mecz – relacjonuje Piotr Pilecki, piłkarz Zielonych Drożków. – Chciałbym jeszcze dodać, że sam fakt uderzenia sędziego był karygodny, ale siła uderzenia była mimo wszystko niewielka. Arbiter zachował się jak zawodnik, który chce oszukać sędziego, żeby dać przeciwnikowi czerwona kartkę – dodaje piłkarz Zielonych. – Przed meczem trener z nami rozmawiał i prosił, żebyśmy nie krytykowali sędziego, ponieważ jest uczulony na dyskusje, dlatego nam udało się uniknąć tych kartek. Piłkarze z Tuplic byli już mocno zdenerwowani, bo myśleli, że nas łatwo ograją, a tutaj bardziej pachniało czwartą bramką niż zdobyciem gola przez przyjezdnych. Do tego uważali, że sędzia nie odgwizdał karnego dla nich za zagranie ręką na polu karnym – dodał zawodnik Zielonych.

Takiego zachowanie nie aprobują także w Tuplicach.

– W 70. minucie sędzia Ganczar zakończył spotkanie. Chwilę wcześniej jeden z naszych piłkarzy nie utrzymał nerwów na wodzy i popchnął sędziego, który upadł na ziemię. Brak po prostu słów na zachowanie naszego zawodnika. Całe zdarzenie przynosi tylko wstyd klubowi. Co z tego, że prosimy zawodników, żeby zachowali zimną krew i nie kierowali się emocjami, jak oni i tak robią, co chcą. To dorośli ludzie. Teraz będziemy musieli zapłacić na pewno karę finansową, a klub jest w marnej kondycji – stwierdził Wacław Fedorowicz, kierownik Tupliczanki Tuplice.

 

Wybitnie niesportowe zachowanie

– W 70. minucie gry, po czystym odbiorze piłki przez zawodnika drużyny gospodarzy Zieloni Drożków, w okolicy linii bocznej w środkowej części pola gry, zawodnik z nr 17 z Tuplic wywrócił się, twierdząc, że jest faul. Nakazałem kontynuować grę. Wtedy piłkarz Tupliczanki, siedząc na murawie, krzyknął w moim kierunku „Pedał jeb…y nawet nie odgwizdnie”. Udzieliłem mu wykluczenia, czyli pokazałem czerwoną kartkę, za wybitnie niesportowe zachowanie i używanie wulgaryzmów i obelg w moim kierunku. Nie zdążyłem jej dobrze schować, gdy mnie uderzył, z użyciem nieproporcjonalnej siły, ręką w twarz. Potem pod szatnią to już wykrzykiwał różne rzeczy. Groził i krzyczał między innymi „szczylu jeb…y” i próbował jeszcze raz tam naruszyć moją nietykalność cielesną, ale go powstrzymali koledzy z drużyny – twierdzi W. Ganczar.

Jak widać wersje są różne. Zgadzają się tylko w jednym. Na pewno sędzia dostał.

 

Jaka kara?

Sam zawodnik nie chce komentować całego zajścia. Jak zareaguje wydział dyscypliny LZPN?

? Dopiero po posiedzeniu komisji dyscyplinarnej i wysłuchaniu wersji obu stron podejmiemy decyzję w sprawie zawodnika. Jeżeli opis sytuacji w protokole zawodów się potwierdzi, piłkarz może dostać nawet dożywotnią dyskwalifikację – poinformował Wiesław Zaleszczak, przewodniczący podokręgu LZPN Żary.

Napadnięty sędzia może także dochodzić swoich praw w sądzie. Jak skończy się cała sprawa, wkrótce poinformujemy naszych czytelników.

Napisz komentarz »