REKLAMA

Sport

Ten mecz przegraliśmy w głowach

Opublikowano 13 kwietnia 2018, autor: Piotr Piotrowski

W Żaganiu nowosolska Astra sensacyjnie wyeliminowała Sobieskiego z udziału w dalszej fazie play-off.

W pierwszym meczu (w I rundzie play-off gra się do dwóch wygranych), w Nowej Soli, Astra pokonała WKS Sobieskiego 3:1. Trener żaganian, Artur Chaberski, zapewniał, że w rewanżu (sobota, 7 kwietnia), w Żaganiu, jego siatkarze zagrają o niebo lepiej i wygrają pojedynek. Nic z tych rzeczy. W żagańskiej Arenie również Astra była górą, wygrywając 3:0 (25:20, 25:19, 28:26) i całą rywalizację 2:0.

Tylko początek należał do gospodarzy. „Wojskowi” prowadzili 7:2 i 10:5 i grający trener nowosolan, Przemysław Jeton, wziął czas. Warto było, bo gra Astry diametralnie się odmieniła. Świetnie nią kierował Jeton, znakomicie wystawiał piłki kolegom Sławomir Janusz, swoje zrobili pozostali. Mógł się też podobać – jak się później okazało – zawodnik MVP meczu  – atakujący Dawid Witkiewicz. Goście, przy żywiołowym dopingu ponad 50 kibiców z Nowej Soli, odrobili straty w mgnieniu oka, by za chwilę wyjść na prowadzenie. Z kolei w Sobieskim siadło wszystko – zagrywka, odbiór, atak i blok. Trener Chaberski szalał przy linii bocznej, brał czas, rotował składem. Nic z tego. Żaganianie popełnili aż 12 niewymuszonych błędów. Astra wygrała pierwszego seta 25:20. W drugim secie, tylko na początku, obie drużyny grały punkt za punkt, w drugiej połowie seta goście odskoczyli na 5-6 punktów i do jego końca kontrolowali wynik.

 

Horror w końcówce

W trzeciej odsłonie, przy stanie 17:14, Astra poluzowała szyki, co skrzętnie wykorzystali żaganianie. Sygnał do ataku dali Piotr Sajdak i Paweł Skibicki. Gospodarze doszli nawet na 1 punkt (17:18), ale udane ataki i bloki przeplatali psuciem zagrywki. Aż osiem razy piłka z ich serwisu lądowała na siatce. Końcówka ostatniego seta to horror, walka punkt z punkt, na przewagi. Lepiej z tej wojny nerwów wyszli nowosolanie, którzy przy euforii swoich kibiców, po końcowym gwizdku skakali do góry, ciesząc się z triumfu.

W drugiej rundzie play-off  Astra zagra z Orłem Międzyrzecz, a siatkarze z Żagania mają już wakacje.

– Ten mecz przegraliśmy w naszych głowach – powiedział po spotkaniu zdegustowany A. Chaberski. – Niektórzy zawodnicy chyba nie dorośli do tego, aby grać na tym poziomie. Szkoda, bo na treningach prezentują zupełnie co innego. I nie ma znaczenia, że w treningach uczestniczą nowi zawodnicy, pod kątem kolejnego sezonu. Siatkarze są zawodowcami, mają grać jak najlepiej, za to dostają pieniądze. Gratuluję Astrze, choć to my bardziej przegraliśmy, niż oni wygrali. Na pewno drużynę czeka przebudowa. Paru zawodnikom podziękuję za grę. Konieczne są zmiany.

Adrian Kołodziejczyk, środkowy Astry: – Sobieski zlał nas dwa razy w rundzie zasadniczej, my dziś odgryźliśmy mu się w najważniejszych meczach sezonu. Okazało się, że to my jesteśmy lepiej przygotowani do rundy play-off.

 

Paweł Skibicki, środkowy WKS Sobieski: – Wszystko odbyło w naszych głowach. Szczerze powiem, że nie wyobrażałem sobie takiego scenariusza. Nowosolanie podbijali piłki wszystkim, czym się dało – nogami, rękami, głowami. Atakowali z niemożliwych wydawało się, sytuacji. Wszystko się im udawało, nam – niewiele.

 

WKS Sobieski Arena Żagań – Astra Nowa Sól (20:25, 19:25, 26:28.
WKS Sobieski: Ruciński, Goltz, Skibicki, Bocianowski, Bogdanowicz, Kępski, Kulczycki (libero) oraz Majewski, Sajdak, Kubera, Milczarek.

Astra: Kleinschmidt, Witkiewicz, Jeton, Janusz, Szymański, Zakrzewski, Odwarzny (libero) oraz Kołodziejczyk

 

Napisz komentarz »