REKLAMA

Sport

Remis na własne życzenie!

Opublikowano 11 sierpnia 2011, autor: Piotr Piotrowski

Czarni prowadzili w Turku 2:0, ale w drugiej połowie cofnęli się na własną połowę i stracili dwa gole.

Tur Turek – Czarni Arena Żagań 2:2 (0:2)

bramki: Staroń dwie (55 i 60. min) – Pawela (5. min), Flejterski (18. min)Tur: Melon – Łucki, Bebeto, Zalepa, Kiełb (od 69. min Lipiński), Dolewka, Książek, Kowalski (od 51. min Adamiec), Dregier, Staroń, Kazimierowicz (od 65.min Gląba)

Czarni: Przezdzięk – Smarduch, Bulatović, Galuś, Kłak – Kononowicz (od 54. min Dorobek), Wróbel, Flejterski, Katerla (od 67. min  Horubała) – Pawela, Burski

 

Czarni pojechali do Turka z nadzieją na zwycięstwo, mimo wąskiej kadry (16 zawodników, w tym dwóch juniorów). Tur wprawdzie wygrał mecz w Kluczborku, ale w tym sezonie to drużyna bardzo odmłodzona, wsparta juniorami z SMS Łódź. Żaganianie pojechali na mecz bez obrońcy, Senegalczyka Pape Samba Ba („rozwiązywał” kontrakt z KSZO Ostrowiec Św.) oraz Bułgara Ivana Kazamanova, który nie został jeszcze zgłoszony do ligi. Z kolei brazylijski obrońca nie mógł zagrać z powodu kontuzji kolana.

 

Dobrze żarło…

Podopieczni Janusza Kudyby (dopingowani przez 15-osobową grupę kibiców z Żagania) znakomicie zaczęli sobotnie spotkanie (7.08.). Już w 5. min Fabian Pawela potężnie uderzył zza pola karnego, a bramkarza Tura mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem.

Sześć minut później do wyrównania mogli doprowadzić gospodarze, ale Cezary Książęk w ostatniej chwili, został zablokowany przez jednego z żagańskich obrońców. W 13. min piłka po strzale z rzutu wolnego Darko Bulatovicia przeszła nad poprzeczką.

W 17. min było już 2:0 dla gości. Prezent Czarnym podarował przymierzany do gry w Żaganiu (oblał testy) Brazylijczyk Bebeto, który zagrał ręką w polu karnym. Sędziemu nie pozostawało nic innego, jak podyktować rzut karny. Pewnie zamienił go na bramkę Radosław Flejterski.

Chwilę później sytuację mieli miejscowi. Sebastian Zalep uprzedził żagańskiego bramkarza i głową skierował piłkę do siatki. W ostatniej chwili z linii bramkowej futbolówkę wybił jeden z defensorów. Tuż przed przerwą, w 44. minucie mogło być już 3:0 dla Czarnych. Do dośrodkowania z lewej strony doszedł F. Pawela, ale z pięciu metrów nie trafił do bramki.

 

…i zdechło

W drugiej połowie nad Turkiem przeszedł grad. Jak się okazało, lepiej podziałał na miejscowych, którzy zdołali wyrównać. Najpierw w 55. minucie kapitalne dośrodkowanie Pawła Adamca zamienił na kontaktowego gola Łukasz Staroń, który strzałem głową skierował piłkę do bramki. Czarni na dobre jeszcze nie otrząsnęli się po stracie gola, gdy 5 minut później było już 2:2. Kolejny rzut wolny, dośrodkowanie Norberta Dregiera i Staroń po raz drugi zamienił podanie na gola. Było nerwowo, a strata obu goli, zdaniem J. Kudyby, to efekt cofnięcia się żagańskich piłkarzy do defensywy. – Gdybyśmy w pierwszej połowie wykorzystali wszystkie stuprocentowe okazje, to byłoby 4:0 i po meczu. A tak w drugiej połowie mogliśmy przegrać, bo cofnęliśmy się za bardzo. Wyszedł z nas minimalizm – stwierdził po meczu szkoleniowiec Czarnych.

Do końca spotkania, obie strony szarpały, starały się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale zabrakło precyzyjności i skuteczności. Piłkę meczową mieli w doliczonym czasie zawodnicy Tura, ale Piotr Gląb nie trafił do siatki. Uderzył zza pola karnego i o pół metra piłka minęła słupek bramki Łukasza Przezdzięka.

Napisz komentarz »