REKLAMA

Kultura, Oświata, Ludzie, wydarzenia, Wasze sprawy

Strażak z samowarem

Opublikowano 28 lipca 2011, autor: Piotr Piotrowski

Po 21 latach służby w żagańskiej straży pożarnej na emeryturę odchodzi Waldemar Kasperowicz, rzecznik prasowy, zdobywca dwóch Brązowych Samowarów na Festiwalu Piosenki Radzieckiej.

Służbę w straży rozpoczął w 1990 roku, za namową ojca, również strażaka. Teraz odchodzi na emeryturę, bo chce odpocząć. Chociaż dodaje, że „statek” opuszcza wraz z „kapitanem”, Janem Zdunkiem. – Tata przepracował 32 lata, a ja z początku myślałem, że to będzie moje zajęcie na dwa, góra trzy lata – wspomina W. Kasperowicz (44 l.). – Na początku lat 90. były problemy ze znalezieniem pracy, więc spróbowałem swoich sił. Najpierw zostałem przydzielony do jednostki bojowej. Przeszedłem wszystkie szczeble, oprócz księgowości.

 

Jeździli „babciami”

W. Kasperowicz został w straży, bo ratowanie ludzi i ich dobytku dawało mu ogromną satysfakcję. Wspomina, że w latach 90. sprzęt był dużo gorszy niż teraz. – W akcjach ratowniczych korzystaliśmy z tzw. „babć”, czyli starów oraz jelczy – opowiada. –  A przy wypadkach drogowych zamiast nowoczesnego sprzętu hydraulicznego do cięcia, używaliśmy łomów i mięśni. Z roku na rok przybywało sprzętu, ale i obowiązków. Były ciężkie akcje, ofiary śmiertelne wypadków i pożarów. Po takich interwencjach był problem z zaśnięciem. Największą satysfakcję przysporzyło mi uratowanie dwójki dzieci z płonącego budynku.

Kasperowicz był rzecznikiem straży przez 11 lat. – Od początku podobała mi się współpraca z dziennikarzami. Rozumiałem ich zawód i to, że nie mogą długo czekać na odpowiedź – zapewnia.

 

Rock and roll po rosyjsku

Na półce w mieszkaniu rzecznika stoją dwa okazałe Brązowe Samowary – nagrody za udane występy na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w 1984 i 1986 roku. – W szkole średniej często nuciłem sobie pod nosem. Pewnego razu usłyszał to mój nauczyciel i zaprowadził mnie na próby szkolnego zespołu „Peryskop Batorego” – opowiada. – I tak się zaczęło. Obskakiwaliśmy wszystkie imprezy w Żaganiu, od szkolnych akademii po domowe prywatki.

Do udziału w Festiwalu Piosenki Radzieckiej namówił go kolega. Rock and roll po rosyjsku, w utworze „Godzina tańca”, mocno rozbawił nie tylko publiczność, ale i dziennikarzy, którzy przyznali mu nagrodę specjalną. W 1986 ten sukces powtórzył utworem „Serce nie śpi”. – To była ogromna frajda wystąpić przed kilkutysięczną publicznością, obok Michała Bajora czy Małgorzaty Ostrowskiej, których kariery rozpoczęły się właśnie w Zielonej Górze. To było jedyne miejsce, gdzie młodzi ludzie, amatorzy z małych miast, mogli się pokazać. Wówczas nie myśleliśmy, że to jakaś proradziecka propaganda – zaznacza. 

W. Kasperowicz w nagrodę zwiedził ZSRR. Wystąpił w Moskwie i Leningradzie. – To była wspaniała przygoda – podkreśla. – Dziś śpiewam i gram na gitarze, ale tylko dla znajomych. Na pewno zaśpiewam kolegom z pracy na pożegnalnej imprezie. W repertuarze będą piosenki Czerwonych Gitar i poezja. A dziennikarzom dziękuję za współpracę – kończy rzecznik.

Napisz komentarz »